absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 22. kwietnia 2018.

Absolwenci-Zajdlem Zdzisław Remigiusz Waldemar

absolwentImię i Nazwisko: Zajdlem Zdzisław Remigiusz Waldemar
Mail: Nie określono
Rok matury: 1938
Klasa: a
Wychowawca: Jan Smolarkiewicz
Data urodzenia: Ukryte
Miejsce urodzenia: Ukryte
Miejsce zamieszkania: Ukryte
Aktualny adres: Ukryte
Zajdlem Zdzisław urodził się 7 grudnia 1919 roku w Pankach. Jako mały chłopiec stracił ojca, dzierżawcę Państwowego Ośrodka Rolnego, który zginął zastrzelony przez nieznanych sprawców na moście w Pankach. Administrowaniem majątkiem i wychowaniem syna zajęła się matka. W kilka lat później ponownie wyszła za mąż, a ojczym – Stanisław Rybicki, przysposobił Zdzisława. Po kilku latach rodzina Rybickich, w której urodziły się kolejne dzieci, przeniosła się do Częstochowy. W roku 1938 Zdzisław Zajdlem zdał egzamin maturalny w Gimnazjum im. R. Traugutta w Częstochowie. Następnie odbył roczna służbę wojskową w szkole podchorążych rezerwy artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim i w sierpniu 1939 roku przebywał na miesięcznych ćwiczeniach w 7 Pułku Artylerii Lekkiej w Częstochowie. Z tą jednostka poszedł na front. Uniknął niewoli i już w październiku znalazł się znów w Częstochowie.



W listopadzie podjął prace w olejarni, a w lutym 1940 roku zorganizował na terenie miasta komórkę Tajnej Organizacji Wojskowej. Po aresztowaniach kilkunastu działaczy w czerwcu 1940 roku Stanisław Rybicki, pełniący wówczas funkcję burmistrza Częstochowy, zatrudnił przybranego syna w Biurze Ewidencji Zarządu miejskiego. Nie uchroniło go to jednak od aresztowania. 5 grudnia 1940 roku jeden z gestapowców – Burczyk – przyszedł do biura przeglądać kartoteki adresowe.



„ Zdzitek chciał podpatrzeć, jakie karty ogląda – napisał we wspomnieniach Stanisław Rybicki – przechodząc więc niby przypadkowo obok Burczyka zerknął na stół, co zauważył gestapowiec i ostro go skrzyczał. Zdzitek odszedł w głąb Sali, a tam któraś z koleżanek spytała o co chodzi. Zdzitek z uśmiechem machnął ręką, że nic ważnego. Ten ruch również zauważył gestapowiec, schował papiery, podszedł do Zdziśka i kazał mu pójść za sobą”.



Oskarżony o przynależność do tajnej organizacji przesiedział w więzieniu do 24 stycznia 1941 roku i dopiero po interwencji Rybickiego u niemieckich władz w Piotrkowie Zajdlera zwolniono z aresztu. Musiał jednak zerwać konspiracyjne kontakty i w maju wyjechał do Warszawy, gdzie podjął naukę w szkole technicznej Wawelberga. W nowym miejscu zamieszkania przyjął pseudonim „ Żbik ” i otrzymał przydział do podokręgu Śródmieście Tajnej Organizacji Wojskowej, gdzie dowodził oddziałem dyspozycyjnym liczącym 30 żołnierzy z Mokotowa, Czerniakowa i Śródmieściu. W tym okresie zaprzyjaźnił się ze „ Stasinkiem ”, synem generała Stanisława Sosabowskiego. Po akcji scaleniowej i wcieleniu TOW do Armii Krajowej oddział „ Żbika ” wszedł w skład warszawskiego Kierownictwa Dywersji i Wywiadu ( Kedyw).



Po ukończeniu 1 1943 roku szkoły technicznej Zdzisław Zajdlem podjął tajne studia w Akademii Nauk Politycznych i pod nazwiskiem Zbigniew Kotlicki przyjął się do pracy w Związku Torfowym . stanowisko inspektora zapewniało mu swobodę poruszania się i ułatwiło wykonywanie zadań zleconych przez dowództwo Kedywu. Odwaga i opanowanie oraz umiejętność dowodzenia została zauważona przez przełożonych. Otrzymał awans na podporucznika, Krzyż Walecznych i coraz trudniejsze zadania. 26 listopada 1943 roku dowodził 10 – osobowym patrolem, organizującym zasadzkę na moście Poniatowskim na samochody żandarmerii wiozące aresztowanych przechodniów.



„ Gdy wóz z policjantami zbliżył się do miejsca zasadzki – pisze Tomasz Strzembosz w „ Akcjach Zbrojnych Podziemnej Warszawy ( 1939 – 1944 ) „ – Żbik krzyknął : Uwaga , buda ! Ludzie uciekajcie !” . Na to hasło w kierunku nadjeżdżającego auta poleciały dwie filipinki rzucone przez „ Żbika ”i „ Mikołaja ”, a zaraz potem w samochody uderzył ogień dwu pistoletów maszynowych i kilku pistoletów. Samochód rażony wybuchem filipinek na masce i we wnętrzu skrzyni skręcił gwałtownie i stanął , ale żaden z Niemców nie mógł już ani wyskoczyć , ani strzelić. Ogień otworzyła dopiero eskorta z drugiego samochodu, co wykorzystali uwięzieni w budzie, wyskakując spod plandek i rozpraszając się na moście ”.



Akcję przeprowadzono bez strat własnych, natomiast przeciwnik stracił w walce dziesięciu policjantów. W dziesięć dni później dowodził grupą bojową , atakującą niemiecki pociąg pośpieszny, w pobliżu stacji kolejowej Skruda koło Otwocka. Po wykolejeniu parowozu i sześciu wagonów do szturmu ruszyli żołnierze „ Żbika ”, ostrzeliwując i obrzucając wagony granatami. Pociągu nie udało się całkowicie zniszczyć , ale Niemcy ponieśli poważne straty. W wyniku akcji poległo i zostało rannych około 200 osób.



Zdzisław Zajdlem uczestniczył jeszcze w opanowaniu jednej z fabryk chemicznych, ubezpieczał wynoszenie dokumentów ze skrytki w opieczętowanym przez gestapo mieszkaniu, brał udział w zamachach na konfidentów i funkcjonariuszy niemieckich. 16 maja 1944 roku dowodził grupą 16 bojowców mających wykonać zamach na nacjonalistę ukraińskiego pułkownika Borysa von Smyłkowskiego, współpracującego z niemieckim wywiadem. Zadanie nie zostało wykonane, ponieważ w tym dniu oficer udał się do pracy inna trasą . Zasadzkę powtórzono więc następnego dnia. Konspiratorzy zajęli stanowiska przy ul. Belwederskiej. , ale po godzinie „ Żbik” zorientował się , że jest obserwowany. Nakazał odwrót. Dwie grupy wycofały się bez przeszkód, natomiast trzecia natknęła się na samochody z Żandarmami.



„ Żandarmi doścignęli ich przy skarpie – pisał Lesław Bartelski w książce „ Mokotów 1944 ” – na schodach prowadzących ze Słonecznej padł „ Kaczor ” , na Olszewskiej przy Puławskiej kula ugodziła „ Żbika ” . Jego śmierć wstrząsnęła mną głęboko, choć była jedną z wielu, jakie przyszło przeżyć w czasie okupacji. Był to mój dowódca, który mnie wciągnął do konspiracji w 1941 roku ”.



Zwłoki „ Żbika ” Niemcy przywieźli do prosektorium, ale brak dokumentów nie pozwalał im na identyfikację. Ciało udało się kolegom z organizacji pochować w tajemnicy na cmentarzu wojskowym na Powązkach, stawiając na mogile brzozowy krzyż./ Pośmiertnie otrzymał Virtuti Militari. W piśmie konspiracyjnym „ Polsce służ ” ukazał się artykuł poświęcony pamięci podporucznika „ Żbika ”. W grudniu 1945 roku trumnę ze zwłokami Zdzisława Zajdlera przeniesiono na kwaterę powstańców warszawskich. Spoczywa wśród żołnierzy batalionu „ Miotła ”niedaleko swojego bezpośredniego dowódcy Tadeusza Wiwatowskiego PS. „ Olszyna ”. Na tablicy widnieje podwójne nazwisko Zdzisław Zajdlem – Rybicki, bo w młodości chciał się nazywać tak, jak matka i bracia.







Marian Kula – Wspomnienia – Gazeta Wyborcza 12 .07.1999 r.





Dodaj dane tego absolwenta

Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net