absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 25. lutego 2018.

Świadectwo dojrzałości, dodał: Cieślak Aleksander

W prasie ( ? nie znam tytułu tego czasopisma ) pojawił się długi artykuł o HSPS przy II LO im. R. Traugutta w Częstochowie. A oto zeskanowany artykuł. Ze względu na słaba czytelnośc został przepisany i dodany .
A oto jego treść :


Świadectwo Dojrzałości
Przedstawiają się kolejno. Zastępcą szczepowego, przyboczna, szef radiowęzła, szef ciemni fotograficznej, szef HSI, drużynowy. I proszę dopisać były. Nam wszystkim.
Od 4 kwietnia, to znaczy od Konferencji Sprawozdawczo-Wyborczej Szczepu HSPS przy II LO im. Romualda Traugutta w Częstochowie- już nie pełnią swoich funkcji, na ich miejsce wybrano młodych kolegów. Oni za kilka dni będą zdawali maturę.
Nie przywykli jeszcze do sytuacji weteranów, nie SA w stanie mówić o swojej pracy w czasie przeszłym. Przeciwnie. Powtarzają ciągle: zrobimy, chcemy, uważamy, że. Bardzo trudno jest odchodzić od czegoś, co się uważa za własne i przez siebie stworzone.
Uważają, że w ciągu dwóch lat dokonali zasadniczego zwrotu przeszli na inny styl bycia, nadali właściwą rangę harcerstwu w swojej szkole. Właśnie ten dwuletni okres pracy oceniali na konferencji, teraz w półprywatnej rozmowie wracają do początków, do tych zamierzchłych czasów, kiedy w radzie szczepu nie zasiadło kilkadziesiąt osób, tylko osiem.
Było to już po VI Zjeździe ZHP, który ogłosił program HSPS. W szkole rozpoczął prace nowy rusycysta, profesor harcmistrz Włodzimierz Kolman. Harcerstwo w liceum im. Romualda Traugutta istniało wówczas, ale było traktowane pobłażliwie.
-Bo to było harcerstwo,, dzieciakowate i zajmowało się głównie ,,sznurkologią
-Bądźmy obiektywni. Oni robili dobrze to,co mieli w swoim programie. Tylko, że to nie był
Dobry program dla dorosłych ludzi.
-Szczególnie tu.
W liceum im. Romualda Traugutta trudno jest zaimponować czymkolwiek i uczniom, i nauczycielom. Panuje tu swoista atmosfera dobrej szkoły, wysokiego poziomu, dużych ambicji, trudnych wymagań. Liceum matematyczno-fizyczne, połowa klas sprofilowanych.
Tu się przychodzi po to, żeby zdobyć dużą wiedzę. Tu nikt nie ma czasu na głupstwa. Tu nie wolno się ośmieszyć inflantywną propozycją.
Z tą świadomością startowali. Podjęli dwie inwestycje. Pierwsza była typowa urządzali w piwnicy harcówkę. Setki zespołów zaczynały swoje sukcesy od wynoszenia gruzów i załomu z lokalu, który potem stał się ośrodkiem życia towarzyskiego, organizacyjnego, kulturalnego. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda i ile daje satysfakcji. Druga inwestycja była oryginalna. Radiofonizowali szkołę.
Podobno było to bardzo proste. Trzeba było tylko wybić 26 otworów w ścianach 26klas, pociągając kable, zamontować głośniki, wybite otwory zalepić precyzyjnie i bez śladu, sprawdzić, czy nie ma niepotrzebnych sprzężeń, zdobyć brakujące części.
Brakujące części to osobna epopeja. Wyjątkowy talent zaopatrzeniowca i godny pochwały upór wykazał Jurek Zawadowicz, który zdołał nabyć deficytowe elementy u producentów.
W tym celu jeździł na Śląsk, do Wrocławia i do Wrześni.
Obecnie szczep (a więc i liceum) dysponuje amplifikatornią i studiem radiowym o dźwiękochłonnych ścianach. Audycje można nadawać ze studnia, z boiska, z sali gimnastycznej i ze świetlicy. Wszystko, od podłóg po instalacje wykonano własnoręcznie. Wyjątek stanowią roboty murarskie.
Taśmę z pierwszą audycją zachowano. Zawiera dowcipy z wyprawy do Budapesztu, informacje z przygotowań do świąt 1maja i wywiady z profesorami- czego się spodziewają po szkolnym radiowęźle.
-Chyba od tego momentu zaczęto na nas patrzeć inaczej. Już beż tego pobłażliwego uśmiechu.
Szkolne radio ma szereg zastosowań. Nadaje wszelkie urzędowe komunikaty, nadaje codziennie na wielskiej przerwie audycję muzyczną, ułatwia prowadzenie zawodów sportowych i imprez. Wstępnie eliminacje do tegorocznej Olimpiady Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym także odbyły się droga radiową. Najważniejsze są jednak poniedziałkowe audycje poranne. Szkoła nie dysponuje pomieszczeniem, w którym mógłby odbyć się apel wszystkich uczniów, wobec tego uczniowie co tydzień słuchają w swoich klasach 20 minutowej audycji przygotowanej przez zespół Harcerskiej Służby Informacyjnej. Mówi jej szef (były), Piotr Błędowski:
- Zespół liczy 14 osób i dzieli się na 4 sekcje: społeczno-polityczną, historyczno-publicystyczną, sportowo- informacyjną i literacko rozrywkową. Przygotowujemy większość audycji, ale nie wszystkie, bo istnieje zwyczaj że każda klasa może, jeśli chce, zgłosić nam temat i opracować go samodzielnie. My wtedy nagrywamy, miksujemy, montujemy, czyli zajmujemy się stroną techniczną. Właśnie mamy 3 propozycje tematów z 3 klas: poezja Gałczyńskiego, konkurs Chopinowski, Budapeszt.
Nie mamy jeszcze magnetofonów reporterskich.
Kolejnym wielskim przedsięwzięciem szczepu było stworzenie dużego zespołu artystycznego. TOTEM powstał z działających przedtem odrębnie elementów. Osobno był chór szkolny, osobno kółko taneczne, osobno harcerska drużyna muzyczna.
Szefem został prof. wychowania muzycznego phm Krzysztof Pośpiech. Zespół liczy 120, ma ambicje tworzenia własnego programu (teksty, kompozycje, układy taneczne, reżyseria, scenografia). O poziomie świadczy sukces- II miejsce na ogólnopolskim festiwalu pieśni zaawansowanej Czerwona lutnia. Recenzenci podkreślają świeżość, lekkość, dowcip.
I tak co tydzień, już prawie przez cały rok. Audycje poważne: naukowa współpraca z ZSRR, problemy ochrony środowiska, akcja Armii Ludowej na caffe club. Audycje liryczne, poetyczne, audycje z przymrużeniem oka: Decydebile boys w piosence Zadzwoń do mnie o 3 w nocy, a powiem ci kim jesteś. Mój magnetofon, a program z cyklu Tuje moje. Odcinek z serialu Kuzynka Mietka nadany z magnetoamibiduamisłychu.
Tyle o fonii. Wizję reprezentuje zespół fotoreporterów ( obok studia radiowego jest ciemnia fotograficzna także własnoręcznie urządzona). Początki fotografii kolorowej pierwszy reportaż filmowy.
Oglądamy zdjęcia słuchamy nagrań i usiłujemy sprecyzować odpowiedź na bardzo trudne pytanie: dlaczego to wszystko się udało?
Szczepowy, prof. Włodzimierz Kolman: Zaprzyjaźniliśmy się. Choć przyznaję, od początku stawiałem wymagania bardzo wysokie i egzekwowałem je bez apelacji. Tak musiało być.
Nie przypuszczałem. Nie przypuszczałem, że wszyscy to wytrzymają. Ze starej gwardii nie załamał się nikt, choć trzeba było pracować bardzo intensywnie, ze świadomością, że właściwie kradnie się czas. Uczeń szkoły średniej zawsze kradnie czas, rzecz w tym na co.
Jeśli na pracę społeczną, tak jak oni, to moim zdaniem można mówić o ich autentycznej ideowości.
Kierownik zespołu artystycznego, phm Krzysztof Pośpiech: Bywają w szkole lata chude
i lata tłuste. Może to przypadek, że spotkało się u nas tylu bardzo zdolnych ludzi?
Bernard Kosmacki: Prozaiczna sprawa były warunki finansowe. Nasze szaleństwa kosztowały około 150 tysięcy zł, sami zarobiliśmy tylko 25, robocizny nie liczę.
Zastanawiam się czasem, czy to się opłaciło? Czy nie jesteśmy deficytowi?
Szczepowy: Czy inwestowanie w wychowanie musi być deficytowe?
Adam Pianko: Stworzyliśmy inne harcerstwo. Kiedyś, jeszcze w szkole podstawowej znałem harcerstwo, do którego się chodziło
Dorota Bratek: Nasze braterstwo jest inne. Takie, które wciąga. Takie, w którym się pracuje samodzielnie i odpowiada się za własną pracę nie dlatego, że był rozkaz, ale dlatego, że koledzy nam zaufali.
Dyrektor Liceum, mgr Antoni Drzazga: Pracuję tu dwadzieścia lat, ale dopiero w ostatnich dwóch latach widzę autentyczną organizację młodzieżową. Nie tylko dlatego, że stanowią ponad pięćdziesiąt procent uczniów. Głównie dlatego, że istnieje kilkudziesięciu aktywistów, ludzi umiejących działać bardzo dorośle i bardzo konsekwentnie. To nie uczniaki, to już poważni działacze.

MARIA DAŃKOWSKA

PiotrvBłędowski Dodano: 2013-05-01 20:39

Artykuł ukazał się w tygodniku "Na przełaj"
Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net