absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 25. lutego 2018.

MOJA NAUKA W LICEUM TRAUGUTTA., dodał: Dobiech Ireneusz

MOJA NAUKA W LICEUM TRAUGUTTA.

Po wyzwoleniu następowała normalizacja życia, także w szkolnictwie. Musiałem opuścić żeńskie gimnazjum "Nauka i Praca", prowadzone przez świecki zakon, w którym pobierałem naukę podczas okupacji na tzw. Tajnych Kompletach i przenieść się do męskiego gimnazjum. Ponieważ nasza wiedza na kompletach nie była ewidencjonowana ze względów bezpieczeństwa, jedynym jej sprawdzianem musiał być egzamin. Zadecydowano, że będę kontynuował naukę także w gimnazjum prywatnym. Było to również gimnazjum prowadzone przez świecki zakon. Pełna jego nazwa brzmiała: "Prywatne Męskie Gimnazjum, Zgromadzenia Chrześcijańskich Braci Szkolnych w Częstochowie ". Mieściło się przy ulicy PUŁASKIEGO 71. Natomiast Internat dla zamiejscowych uczniów lub sierot, którymi Bracia się opiekowali i uczęszczających do tego Gimnazjum, mieścił się na ulicy Krótkiej. Zdałem egzamin i zostałem przyjęty do trzeciej klasy tego Gimnazjum.
Klasę trzecią gimnazjum ukończyłem w roku szkolnym 1945/46, natomiast czwartą w dniu 28 czerwca 1947 roku, otrzymując tzw. Małą Maturę. Dalej miałem kontynuować naukę już w Liceum, która w momencie, kiedy miałem rozpoczynać w nim naukę, tzn. w 1947 roku, trwała dwa lata. Natomiast po tzw. reformie szkolnictwa, przeprowadzonej po 1947 roku, kiedy wprowadzono wzorując się na rosyjskim systemie szkolnictwa, " jedenastolatkę ", drugą klasę licealną przemianowano na jedenastą. W przeciwieństwie do gimnazjum, które miało profil jednolity, licea miały klasy o profilu humanistycznym, przyrodniczym i matematyczno - fizycznym.
Najbliżej leżącym mojego miejsca zamieszkania państwowym liceum, a więc bezpłatnym, było Gimnazjum i Liceum Romualda TRAUGUTTA w Częstochowie. Mieściło się przy ulicy Jasnogórskiej 17, dokładnie naprzeciwko Żeńskiego Gimnazjum "Nauka i Praca", w którym pobierałem naukę podczas okupacji, mieszczące się przy ulicy Jasnogórskiej 30. Dlatego też skierowałem swe kroki do tej szkoły. Zostałem przyjęty do klasy o programie przyrodniczym. W klasie było nas uczniów dwudziestu siedmiu. Byli to młodzi chłopcy, tacy jak ja, miałem wtedy 16 lat, jak i starsi. Najstarszymi byli: E. PRZYBYLSKI, S. NOWAK i Z. SIKORSKI, urodzeni w 1927 roku. Natomiast W. GWIAŹDZIŃŚKI miał najbarwniejszą przeszłość, gdyż przybył z Tanganiki, gdzie przebywał podczas wojny i nabawił się jakiejś choroby tropikalnej. Większość kolegów była katolikami, między innymi był nim M. BERGHAUSEN. Należy zauważyć, że zaraz po wojnie wpływ kościoła na proces nauczania w szkołach państwowych był bardzo widoczny. Wykładany był przez księży przedmiot religia i na świadectwie był wykazywany stopień z tego przedmiotu. Początek roku odbywał się na placu przed Klasztorem Jasnogórskim, dokąd w szyku zwartym, klasami, ze sztandarem szkoły i nauczycielami, przybywały wszystkie szkoły. Odprawiana była msza święta i wygłaszane kazanie. Pod koniec naszej nauki zorganizowane zostały tzw. rekolekcje, podczas których wytrawni mówcy i wykształceni księża prowadzili wykłady. Brałem udział w takich rekolekcjach, trwających trzy dni, bez wychodzenia do domu. Były to tzw. rekolekcje zamknięte i odbywały się, o ile mnie pamięć nie myli w hotelu dla księży, przy ulicy św. Barbary.
Wychowawcą naszej klasy był nauczyciel biologii Jan SĘDZIMIR. Przedmiot ten był bardzo dobrze wyposażony w pomoce naukowe, takie jak mikroskopy, szkielety zwierząt, kwiaty, akwaria z rybkami itp., znajdujące się w Gabinecie Biologicznym. W ramach tego przedmiotu każdy z nas obarczony został obowiązkiem przygotowania i wygłoszenia referatu przed klasą o tematyce biologicznej lub geograficznej. Było to dla nas wielkie przeżycie. Ocena wystąpienia należała do klasy. Bardzo ceniliśmy naszego wychowawcę i nauczyciela.
Podobnie dobrze wyposażony był gabinet zajęć praktycznych, znajdujący się w kilkupiętrowej oficynie, na poddaszu. Były tam: stoły stolarskie, wiertarki, strugi, dłuta, tokarnia do drewna. Większość z kolegów unikała pracy na tych urządzeniach i wykorzystywania tych narzędzi, ja jednak bardzo chętnie angażowałem się do różnych prac. Często było to wykonywanie pomocy naukowych dla szkoły lub prace remontowe krzeseł, ławek itp. Jednak nazwiska nauczyciela tego przedmiotu nie pamiętam.
Drugim profesorem, którego wspominam bardzo ciepło, zasługującym na szacunek i podziw, był p. Jan SOŁDROWSKI. Organizował on dla uczniów naszej Szkoły wycieczki krajoznawcze, w których zawsze brał czynny udział, jako opiekun i przewodnik. Jedną z takich wycieczek był wyjazd do Pienin, z której posiadam kilka zdjęć. Oprócz wymienionych wcześniej pedagogów mogę wymienić jeszcze: nauczycieli przedmiotów ścisłych: matematyki (?) p. Jarosława AWGULEWICZA, fizyki (?) p. Piotra MARSZAŁKA, języka francuskiego (?) Stefana STROJNEGO i nauczyciela religii ks. Józefa CHWISTECKIEGO.
Ponieważ wielu uczniom powodziło nie najlepiej, uzyskiwali oni prawo do codziennych, bezpłatnych śniadań w szkole. Zazwyczaj była to bułka z masłem i żółtym serem lub wędliną i kubek gorącej, osłodzonej kawy, kakao lub mleka. Bardzo sobie ceniłem te posiłki. Pamiętam ich smak do dzisiaj. Uczniowie spożywali śniadania w bufecie, znajdującym się w piwnicy gmachu głównego Szkoły.
Z okresu nauki w liceum posiadam cenną dla mnie fotografię, wykonaną podczas wycieczki rowerowej do m. WIELUŃ, w miejscowości OLESNO. W wycieczce brali udział oprócz mnie koledzy: KUKUŁA i GRABARA. Do egzaminu maturalnego z inicjatywy kol. KUKUŁY przygotowywaliśmy się w grupie. Należeli do niej z pewnością: kol. KUKUŁA, ja, OLIJEWSKI oraz prawdopodobnie MAYER i DŁUBAK. Moje świadectwo dojrzałości szkoły ogólnokształcącej stopnia licealnego, zwane potocznie Dużą Maturą, miało numer 311/695, zostało podpisane przez sześciu członków komisji, przewodniczącego, opatrzone pieczęcią i wydane 25 czerwca 1949 r. Znajdowały się na nim oceny z 16 przedmiotów. Przyrzekliśmy sobie, że po zdaniu egzaminu maturalnego zorganizujemy po dziesięciu latach, spotkanie naszej klasy. Słowa o ile wiem nie dotrzymaliśmy.
Świadectwo stwierdzało moją dojrzałość, ale czy na pewno byłem dojrzały? Dalsze moje życie i losy wykazały, że tak. Co raz bardziej zdawałem sobie sprawę z tego, że wobec trudnych moich warunków materialnych, muszę wziąć swoją przyszłość we własne ręce. Nie nastąpiło to jednak natychmiast.
Po zdaniu matury, podjąłem pracę w okresie wakacyjnym w zakładzie kaletniczym, i zacząłem przygotowywać się do spełnienia moich marzeń, studiów w nowo powstałej w Częstochowie, Wyższej Szkole Inżynierskiej, na mającym powstać Wydziale Elektrycznym. Zdałem egzamin, mimo, że tuż przed egzaminem byłem operowany na wyrostek i do egzaminu przystąpiłem ze szwami chirurgicznymi. Można stąd wnioskować, że w „TRAUGUTTCIE”, nawet w klasie przyrodniczej, przedmioty ścisłe nie były traktowane ulgowo. Jednak Wydział Elektryczny w WSI nie powstał w spodziewanym terminie, co skomplikowało moją sytuację.


Ireneusz DOBIECH, 2007.05

Eliza Bergchauzen Dodano: 2007-12-26 16:46

Jestem wnuczką Mirona Berghausen. Dziadek nie był żydem. Proszę o zmianę informacji na jego temat.
Autor ireneusz Dobiech Dodano: 2007-12-29 16:25

Przychylam się do prośby wnuczki kolegi Mirona Berghausena. Moim zamiarem nie było podanie tej wiadomości w sensie negatywnym, wręcz odwrotnie, podkreślenie że osoba którą błędnie skojarzyłem z nazwiskiem Mirona Berghausena, zachowywała się godnie. Porozumiałem się z wnuczką, która do mnie napisała i prosiła o sprostowanie mojego błędu, i serdecznie Ja przeprosiłem za moją pomyłkę. W tym miejscu jeszcze raz Ją i pamięć na szego kolegi przepraszam, i proszę o wykreślenie błędnego zdania w powyższym tekście. W odpowiedzi Pani Eliza stwierdziła: "Nie czuję urazy z powodu pana pomyłki." Dziękuję za taką postawę. Obecnie wymieniamy się historycznymi zdjęciami i probujemy je zidentyfikować.
Ireneusz Dobiech.
P.S. Uprzejmie proszę po wykreśleniu tego feralnego zdania, wykreślenie obu dodatków. aby nie było, żadnego śladu po tym nieforunnym zdaniu.
Errarum humanum est.
Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net