absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 25. lutego 2018.

Moje szkolne wspomnienia, dodał: Tadeusz Gałkowski

Czas przeleciał jak zwykle zbyt szybko i stopniowo wraz z jego upływem coraz częściej przychodzi refleksja, co jeszcze zostało bezpowrotnie stracone, niedocenione, zaniedbane. Tyle było przecież planów, błędnych lub spóźnionych decyzji, niezbyt trafnych wyborów itd., których nie można już odwołać. Pamiętamy nasze młode lata, w „starej budzie” przy ulicy Jasnogórskiej, które minęły w okresie pełnego totalizmu, gdy musieliśmy śpiewać kantaty o Stalinie, a ukradkiem wymieniać usłyszane z radia Wolna Europa informacje. Ile mieliśmy wtedy dalekosiężnych planów, celów, oczekiwań i perspektyw, a tak mało z nich można było osiągnąć. Jednak z naszej klasy znaczna część absolwentów podjęła studia, choć nie zawsze w tym kierunku, jaki sobie wymarzyła. Niełatwo się było na nie dostać, zwłaszcza, gdy się nie było aktywnym działaczem w Związku Młodzieży Polskiej a tym bardziej gdy się do tej organizacji nie należało.
Pod koniec roku 1951/52 szkolnego, ale jeszcze przed egzaminem dojrzałości, zgłosiłem swój zamiar rozpoczęcia studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i był to w owych czasach mało popularny wybór. Najlepszym tego dowodem był fakt, że ktoś z administracji szkolnej przepisując dane z rozprowadzanej w klasach maturalnych ankiety popełnił błąd wpisując przy moim nazwisku- Katowicki Uniwersytet Lubelski.
Chciałem studiować filozofię i korzystając z Biblioteki Miejskiej mieszczącej się w II Alei NMP, zetknąłem się z dziełami Emersona, Tatarkiewicza, a także znanego częstochowianina - Biegańskiego. W tej samej bibliotece znalazłem też książki katolickiego pisarza Walentego Majdańskiego, nie spodziewając się, że jego syn Stanisław będzie mym najlepszym kolegą przez cały okres studiów w Lublinie.
Wiele się zmieniło od czasów pierwszych, nie zawsze w pełni dojrzałych, młodzieńczych marzeń. W wieku 16 lat wyjechałem na studia do Lublina, nie mając w tym dość odległym od rodzinnych stron mieście żadnych przyjaciół ani znajomych. Mój samodzielny i z nikim nie dyskutowany wybór, stwarzał mi okazję do dość twardej szkoły życia, bo nie mogłem liczyć na wydatną pomoc finansową ze strony rodziny. Mieszkając w domu akademickim w wieloosobowych pokojach, śpiąc na przekazanych z jakichś koszar do dyspozycji uczelni piętrowych, metalowych łóżkach i mając wokół siebie starszych od kilku do kilkunastu lat kolegów studiujących na różnych wydziałach, trzeba było się nauczyć koncentracji uwagi i wyłączania jej różnych momentach, jeśli w okresie przed egzaminami chciało się czegoś nauczyć.
Moje zainteresowania filozoficzne na drugim roku studiów skierowały się w stronę psychologii i odtąd bardziej intensywnie zacząłem poza obowiązkowymi lekturami szperać w dostępnych bibliotekach w poszukiwaniu dzieł i czasopism z zakresu psychologii, psychiatrii, neurofizjologii. Mieliśmy dostęp do wielu poważnych dzieł, w jakie uczelnie zachodnie zaopatrywały zbiory piśmiennicze jedynej prywatnej uczelni za żelazną kurtyną.
Miałem jeszcze plany nowych studiów, których nie udało mi się zrealizować, choć niektórzy koledzy po ukończeniu studiów na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL, podejmowali je od nowa na akademiach medycznych lub politechnikach. Chodziło przede wszystkim o perspektywy dające możliwość utrzymania rodziny.
Co udało się mi osiągnąć, a czego nie, w swoim życiu osobistym, działalności zawodowej, społecznej, naukowej oceniając to z perspektywy minionego półwiecza? Można na ten temat napisać wiele i gdybym miał więcej czasu to warto takim wynurzeniom poświęcić trochę miejsca, zwłaszcza jeśli tego typu zwierzenia mogłyby komuś wydać się interesujące lub przydać się (np. młodzieży kończącej obecnie moje dawne liceum). Tymczasem tyle zmian nastąpiło w ostatnich dziesiątkach lat, że to co było wczoraj aktualne, dziś już trąci myszką i traci na znaczeniu, nabierając charakteru historycznego. Oczywiście pewne zasadnicze sprawy, jak wierność swym przekonaniom i przyjmowanym zasadom życiowym, może stanowić nadal pewną wartość, jeżeli spogląda się wstecz usiłując uporządkować swe wspomnienia czy znaleźć jakieś „kamienie milowe” oznaczające istotne etapy na swej drodze życia....cdn.

Autor Wacław Rutkowski Dodano: 2009-10-22 15:46

Witaj Panie Profesorze!
Siedziałem w jednej ławce z Tobą w IX klasie. Gratuluje osiągniętych sukcesów naukowych.Czas mija, a my się starzejemy.Cieszy to, że doczekaliśmy czasów, w których w ten sposób możemy uzyskać wiadomości o naszym mijającym etapie życia. Serdecznie pozdrawiam Wacław Rutkowski
Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net