absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 25. lutego 2018.

Piotrka Machury wspomnienia, dodał: Machura Piotr

Kiedy zadaję sobie pytanie -Czym dla mnie było harcerstwo w Traugucie?-, uświadamiam sobie, że tak zadane pytanie ujawnia pewien podtekst. Dlatego sądzę, że postawione jest właściwie. Należy bowiem zdecydowanie odróżnić zwykłe harcerstwo od harcerstwa w Traugucie. Mając w pamięci wszystko, co otaczało nas w tamtych czasach, trzeba otwarcie powiedzieć, że były to dwa różne pojęcia!
Ilekroć wracam myślami do tamtego okresu, są to zawsze bardzo miłe wspomnienia. Tyle rzeczy działo się co dzień. Czasem tak dużo, że na naukę trochę brakowało czasu.
Spędziłem w Traugucie trzy lata i tyle samo w organizacji, która nazywana była harcerstwem a właściwie Harcerską Służbą Polsce Socjalistycznej, okropność. Nie pamiętam, aby ktoś z nas przywiązywał wagę do tej oficjalnej nazwy, dla większości najważniejsze było, ze tworzymy coś wyjątkowego. Kiedy dzisiaj, z ponad trzydziestoletniej perspektywy mam odpowiedzieć na pytanie, -czym było to, co stworzyła dla nas organizacja?- Nasuwa mi się na myśl truizm , że była to dobra szkoła Życia.
Teraz jestem przedsiębiorcą i zarządzam sporą grupą ludzi. Prawie codziennie otrzymuję oferty szkoleń o przeróżnej tematyce. Bez wielkiej przesady mogę stwierdzić, ze nie ma tam niczego, czego w naszym harcerstwie byśmy nie doświadczali.
Zarządzanie zespołem, zarządzanie czasem, zarządzanie sobą, zarządzanie projektami, negocjacje handlowe, logistyka, zarządzanie konfliktem, zarządzanie w warunkach kryzysu, zarządzanie w stresie, delegowanie uprawnień, odpowiedzialny biznes to tylko niektóre tematy proponowanych dzisiaj szkoleń. My wtedy, 30 lat temu, nieświadomie przerabialiśmy w praktyce zagadnienia z tych seminariów. W warunkach zaawansowanego socjalizmu przemierzaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz , bez kompleksów zapuszczaliśmy się do sąsiednich krajów. Przy permanentnym braku wszystkiego w sklepach, w niemal każdym z krajów byłego bloku sowieckiego, my potrafiliśmy zupełnie przyzwoicie wyżywić przez trzy tygodnie siedemdziesiąt osób na campingach Bułgarii, Rumunii czy NRD. Każdy z takich wyjazdów był potężnym wyzwaniem operacyjno-logistycznym, w którym musieliśmy otrzeć się o większość kompetencji wymaganych przy zarządzaniu projektami. Od planowania, poprzez przygotowanie, budżetowanie, zaopatrzenie, zarządzanie realizacją po zapewnienie bezpieczeństwa..
Pamiętam dobrze jeden z wyjazdów, który miał dość skomplikowany przebieg, ponieważ około siedemdziesięcioosobowy obóz, wyposażony -po zęby- w sprzęt turystyczny, przemieszczał się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego w kierunku z Rumunii do Bułgarii. Wraz z Jurkiem Zawadowiczem realizowaliśmy zadanie organizowania miejsc, na które obóz miał się przenosić. Jaki ja wtedy czułem się ważny! Była to naprawdę szkoła życia i odpowiedzialności.
Pracowałem, bo lubiłem to robić, bo chciałem zaimponować przyjaciołom, ale też dlatego, aby zaskarbić sobie uznanie w oczach naszych autorytetów-naszego Szefa- prof. Kolmana czy dyr. Drzazgi. Myślę, że była to fantastyczna kombinacja osobowości, które spotkały się w jednym czasie i w jednym miejscu, co pozwoliło zaowocować -harcerstwem w Traugucie-. Nie chciałbym, aby zabrzmiało to nazbyt patetycznie, ale w moim przekonaniu, gdyby nie tych dwóch Panów, to nigdy harcerstwo w naszym liceum nie byłoby takie wyjątkowe. Wtedy rodziły się nasze nieprzemijające przyjaźnie i więzi, wtedy uczyliśmy się co oznacza solidarność i kompromis, wtedy po prostu się ukształtowaliśmy. A ja jestem pewien, że nic by z tego nie wyszło, gdyby nasz Szef nas nie zauważył i nam nie zaufał. Ufał nam bardziej niż wynikało to z relacji nauczyciel –uczeń, ufał nam jak przyjaciel. To uczucie, nieuświadomione wtedy jeszcze, przyciągało mnie i moich kolegów do harcerstwa niezwykle mocno. Płynęliśmy w tym kierunku jak rzeka popychani naturalną siłą. Wtedy tą siłą było zaufanie, tak cenne i nierzadko ryzykowne uczucie, które w harcerstwie stanowiło o powodzeniu. To były wyjątkowe relacje w morzu obłudy i hipokryzji.
Z całą stanowczością mogę powiedzieć, że byłem szczęściarzem i że było to dla mnie jedno z najważniejszych doświadczeń w życiu.


Piotr Machura

Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net