absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 25. lutego 2018.

Nauka oraz uczestniczenie w życiu II LO im. R. Traugutta należą niewątpliwie do najważniejszych i najlepszych okresów w moim życiu., dodał: Tadeusz Nadrowski

Jest wiele powodów, dla których tak sformułowałem motto mojej wypowiedzi.
Szare, pełne bylejakości, braku perspektyw na perspektywy dla wielu ludzi czasy w PRL były dla mnie okresem rozwoju, fascynacji i młodzieńczej radości z wielu powodów.
Do najważniejszych niewątpliwie należy atmosfera domu rodzinnego. Rodzice nauczyli mnie odróżniać dobro od zła, szacunku dla drugiego człowieka, miłości do najbliższych, mówili mi o prawdziwej historii Polski, a wszystko to w warunkach dużej elastyczności z ich strony i pełnego do mnie zaufania.
Drugim filarem mojego wychowania i rozwoju było uczestnictwo w życiu młodzieży parafialnej Parafii Św. Zygmunta w Częstochowie skupionej w liczbie około 1000 osób wokół osoby księdza Stanisława Boreckiego. Z perspektywy czasu odkrywam, jak wielki wpływ na moje życie wywarł ten człowiek. Potrafił on nauczać, słuchać, angażować do wspólnej pracy, mądrze pomagać, rozwiązywać problemy i fascynować tak dużą i różnorodną grupę młodzieży w czasach, w których beznadziejność była zjawiskiem powszechnym. Przy tej okazji chciałbym złożyć nieżyjącemu już księdzu Stanisławowi Boreckiemu hołd i wyrazy wielkiego szacunku.
Trzecim filarem kształtowania mojej osobowości, wychowania i rozwoju była szkoła średnia
II LO im. Romualda Traugutta w Częstochowie. Mógłbym się zastanawiać nad nadaniem wagi dla wszystkich trzech ścieżek mojego rozwoju, ale myślę, że najlepiej zdefiniuję ich rolę jako spójny, kompletny i wzajemnie uzupełniający się system, w atmosferze którego miałem szczęście dojrzewać.
Jako młody człowiek byłem ( również obecnie jestem ) dumny z tego, że uczęszczałem do Traugutta. Dzisiaj oceniam ten okres jako czas solidnej nauki i pracy, wielkich przyjaźni, czasami porażek, świetnych młodzieńczych inicjatyw i zabawy na dobrym poziomie i czas, kiedy wszystko, co robiłem, dawało mi dużo radości i satysfakcji.
Wiele aspektów i zjawisk składa się na taką ocenę.
Klasa, do której uczęszczałem, była gronem bardzo mądrych, wymagających, wrażliwych i wesołych młodych ludzi. -Czerpałem- od nich energię, optymizm, wiedzę, często zdumiewała mnie ich umiejętność rozwiązywania problemów i jestem im wdzięczny za przyjaźnie, jakie wówczas powstały, które w wielu przypadkach są aktywne do dziś. Mam nadzieję, że ja również byłem dla nich źródłem, z którego mogli czerpać.
Wychowawcą naszej klasy była profesor Jadwiga Wrzaszczyk pedagog o dużej wiedzy merytorycznej i osobowości wzbudzającej respekt, ale z dużym udziałem przyjacielskiego wsparcia. Bardzo dobrze potrafiła diagnozować i korygować niekorzystne zjawiska, które od czasu do czasu wkradały się do społeczności naszej klasy oraz promować nas na forum całej szkoły.
W tym miejscu jako autorów sukcesu pedagogicznego w skali całej szkoły powinienem wymienić dużą grupę profesorów, z którymi miałem przyjemność współpracować na czele z dyrektorem Antonim(?) Drzazgą, który jak saper na polu minowym stąpał pomiędzy słusznymi ambicjami i wymaganiami nauczycieli, a nakazami i oczekiwaniami -władzy ludowej-. Dalej wymienię profesora, Włodzimierza Kolmana wychowawcę i przyjaciela młodzieży profesora matematyki Hieronima Zygułę, którego zamiłowanie do przedmiotu było legendarne, profesora w-f
Andrzeja Muszyńskiego, który słynął z umiejętności dostosowania wymagań do możliwości uczniów, profesorów fizyki, chemii, j. niemieckiego, historii, geografii i innych, którzy byli solą tej szkoły w tamtym czasie. W tym miejscu składam im podziękowanie i wyrażam wielki szacunek.
Wśród wielu przewag, jakim dysponował i oferował uczniom Traugutt, wymienić należy duże zaangażowanie szkoły w wykorzystanie zdolności i zainteresowań jej wychowanków.
Pierwszą i najważniejszą w mojej ocenie dyscypliną, która dawała możliwość wykorzystania naszej inicjatywy i potencjału twórczego, była szkolna organizacja harcerska pod kierownictwem profesora Włodzimierza Kolmana, pełniącego funkcję komendanta szczepu.
Profesor Kolman, z którym przyjaźnię się do dnia dzisiejszego, traktował pracę pedagogiczną kierunkową (j. rosyjski) jak również kierowanie organizacją harcerską bardzo profesjonalnie i poważnie. Delegując do nas zadania i precyzując swoje oczekiwania wyraźnie podkreślał partnerski stosunek w naszym wspólnym działaniu i pełne zaufanie. Uczniowie działający w harcerstwie jak również niezrzeszeni bardzo to doceniali, co jednoznacznie pozytywnie wpływało na wyniki wspólnej pracy.
Działalność organizacji harcerskiej w naszej szkole w owym czasie charakteryzowała się swoistym dualizmem.
Z jednej strony musiała mieć ona charakter masowy ze względu na oczekiwania władz zwierzchnich, czego wyrazem było tworzenie drużyn klasowych, jednak ta forma działalności w ogóle nie sprzyjała rozwojowi indywidualnych zainteresowań i wykorzystaniu predyspozycji uczniów. Uczestnictwo uczniów w pracy tych drużyn oraz wyniki ich działalności mogły co najwyżej osiągnąć umiarkowany poziom, ponieważ były pochodną zaangażowania wychowawców w ten rodzaj działalności poza przedmiotowej, a oni zwykle byli pochłonięci pracą dydaktyczną.
Z drugiej strony stworzony został przez profesora Kolmana sprawnie działający system agend, czyli grup tematycznych, w których harcerze mogli realizować swoje zainteresowania. Wśród nich wymienić należy agendę informacyjną prowadzącą szkolny radiowęzeł, bardzo prężnie działającą drużynę -wodniaków-, agendę fotograficzną, zespół harcerski TOTEM, który osiągnął wiele sukcesów i inne agendy, których nazw dzisiaj już nie pamiętam. Funkcjonowanie agend było kreowane wyłącznie przez jej członków, oni decydowali o kierunkach rozwoju.
Bardzo ważnym elementem współpracy z młodzieżą zrzeszoną w organizacji harcerskiej były wyjazdy wakacyjne czyli tzw obozy, których głównym organizatorem był komendant Kolman. Były one zwieńczeniem i nagrodą za całoroczną pracę. Obozy, w których brałem udział, były zorganizowane jak sprawnie działające przedsiębiorstwo. Właściwie każdy uczestnik miał do wykonania określone zadanie lub pełnił określoną funkcję. Taka forma wypoczynku dawała nam dużą satysfakcję, gdyż nie tylko czuliśmy się jak dorośli, podejmując konkretne decyzje i wykonując ważne zadania, ale świetnie się przy tym bawiliśmy. Wszystko zależało od nas począwszy od zakwaterowania, poprzez zaopatrzenie w żywność i przygotowywanie posiłków, opiekę sanitarną, aż po dobrą i pomysłową organizację czasu wolnego. To była dobra szkoła życia, która wielu z nas pomogła stawiać pierwsze i pewne kroki w dorosłym życiu.
Najlepsze wspomnienia mam z uczestnictwa w obozie wędrownym do Bułgarii i Rumunii. To był prawdziwy majstersztyk organizacyjny. Przypominam sobie, jak męska część naszego obozu rywalizowała między sobą w wypełnianiu powierzonych zadań, a dziewczęta z wdziękiem i dużym zaangażowaniem przygotowywały posiłki oraz opiekowały się całością przedsięwzięcia. Wszystko to odbywało się pod czujnym okiem komendanta Kolmana, który darzył nas zaufaniem i dbał o zachowanie partnerskich stosunków. W pamięci mam do dzisiaj kilkudniową wyprawę w rumuńskie góry dla części uczestników. Dziewicze rejony, niezapomniane widoki i przeżycia, zmęczenie, zmierzch w górach i zasłużony odpoczynek po wyczerpującym dniu widzę wyraźnie, jakby to stało się teraz.
Wyjazd ten miał dla mnie również bardzo osobisty wymiar. Poznałem na nim wspaniałą harcerkę, która została moją żoną i do dzisiaj jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Mamy dwóch
dorosłych synów, którzy w tym roku założyli własne rodziny.
Przynależność do aktywnej części organizacji harcerskiej w naszej szkole dawało mi zawsze poczucie wyjątkowości i satysfakcji.
Profesor Włodzimierz Kolman miał bardzo duży pozytywny wpływ na młodzież, z którą pracował. Uczył nas nie tylko języka rosyjskiego, samodzielności i kreatywności podczas wspólnych wyjazdów i codziennej pracy, ale przede wszystkim nas wychowywał. Miał ściśle określony system wartości, którym nam imponował i stosował zasady, które mogliśmy wykorzystać w naszym dalszym życiu.


Tadeusz Nadrowski

Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net