absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest niedziela, 21. stycznia 2018.

Marszałek Piotr, dodał: Cieślak Aleksander,

Urodził się 22 stycznia 1906 roku w Trzcianie , powiat Bochnia, województwo krakowskie. Był synem Wojciecha i Teresy. W Trzcianie uczęszczał do szkoły powszechnej, gdzie ukończył cztery klasy ( 31 czerwca 1917 r. ) . W roku 1919 / 20 wstąpił do Państwowego Gimnazjum w Bochni. Po ukończeniu ośmiu klas w tymże gimnazjum złożył egzamin dojrzałości 25 maja 1927 roku. Zaraz po ukończeniu gimnazjum i po zdaniu egzaminów wstępnych rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. 27 kwietnia 1934 roku otrzymał dyplom magistra filozofii w zakresie matematyki. W tym czasie w roku szkolnym 1933 / 34 dodatkowo uczęszczał na Studium Pedagogiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studia te ukończył egzaminem. W tym samym roku odbywał bezpłatną praktykę pedagogiczną pod opieką profesora Jana Leśniaka w Państwowym Gimnazjum Nr IV im. H. Sienkiewicza w Krakowie. Od 1 kwietnia 1934 do 15 czerwca 1935 zatrudniony był jako kontraktowy nauczyciel szkoły powszechnej w Krakowie.
W 1935 przeniósł się do Częstochowy gdzie w roku szkolnym 1935 / 36 rozpoczął pracę nauczycielską w Państwowym Gimnazjum im. R. Traugutta. W szkole tej nauczał fizyki i chemii, był równocześnie opiekunem koła motoryzacyjnego i uczniowskiego samorządu szkolnego. Ówczesny dyrektor szkoły Antoni Artymiak tak napisał w wydawanej opinii : „ Marszałek Piotr obowiązki swoje spełnia sumiennie. Posiada wyjątkowe zainteresowanie w kierunku matematyki i fizyki, chętnie bierze udział w pracach sekcji dydaktycznych i kursach dokształcających ”.
Równocześnie w październiku 1935 rok po złożeniu egzaminu przed Państwową Komisją Egzaminacyjną uzyskał Dyplom Nauczyciela Szkół Średnich.
W sierpniu 1936 roku ożenił się z Marią Dudzic – nauczycielką szkoły powszechnej. Ze związku tego urodziło się troje dzieci : Zofia ( 06.08.1938 ) i Jerzy ( 15.11.1943) i Stanisław ( 09.02.1947 ).
Tuż przed wojną zatrudniony był dodatkowo w Szkole Handlowej. W czasie wojny przeniósł się w rodzinne strony do Trzciany i tam od 1 stycznia 1941 do 21 stycznia 1945 pracował jako nauczyciel w tajnym nauczaniu.
Po wojnie ponownie rozpoczął pracę w Liceum im. R. Traugutta, jako nauczyciel matematyki. W szkole tej nauczał do roku 1965.
Dodatkowo w latach 1949 – 53 pracował w Państwowym Liceum Felczerskim i w latach 60 – tych także w Liceum Pielęgniarskim.
Jednak już od początku 1964 roku zaczął chorować. Od 13 kwietnia 1964 roku został skierowany do Instytutu Onkologii w Gliwicach.
Zmarł 29 marca 1965 roku.
Był nauczycielem niezwykle sumiennym, posiadał wyjątkowy autorytet wśród młodzieży, zawsze szanowany przez swoich kolegów i koleżanki z grona pedagogicznego, niezwykle obowiązkowy. Była to wielka „ postać ” LO Traugutta. Niestety choroba XX wieku nie pozostawiła najmniejszych nadziei. Odszedł jako wybitny, niekonwencjonalny nauczyciel. Wstyd było u profesora Marszałka mieć ocenę niedostateczną. Każdy ambicjonalnie starał się o wyższą ocenę. Profesjonalizm i wielka sztuka uczenia – te cechy zawsze podkreślają absolwenci LO im. R. Traugutta, których uczył.
Zmarł 29 marca 1965 roku Pochowany został w miejscowości Żygocin koło Bochni.

Cieślak Aleksander

Prof. Marszałek Piotr – matematyk i fizyk w jednej osobie, przybył do Częstochowy 1 września 1935roku. Pochodził z powiatu bocheńskiego. Po odbyciu studiów na uniwersytecie Jagiellońskim bez większej wprawdzie praktyki nauczycielskiej, ale we krwi mając pedagogiczne uzdolnienia i zamiłowanie dał się poznać jako dobry, sumienny, systematyczny i dokładny w pracy nauczyciel, umiejący współżyć z młodzieżą i kolegami z grona nauczycielskiego. Z gór przyniósł pewne nawyki, które jakoś z miejsca chwyciły na gruncie częstochowskim i zaaklimatyzowały się na stałe . Właściwa mu skromność, połączona ze spokojem nieomal stoickim i małomównością zjednały mu zarówno kolegów nauczycieli, jak i uczniów. Przedmiot swój wykładał z przejęciem, starannie przygotowując się do każdej lekcji. Rozporządzał zawsze dużą liczbą stosowanych zadań, które uprzednio w domu dokładnie przeanalizował. Wykładając nową lekcję, gdy miał mówić, pomagał sobie gestykulując „po góralsku”, by słowom nadać giętkość, jędrność i ścisłość.
Do młodzieży był bardzo przywiązany. Nigdy nie zaniedbywał sposobności by temu lub owemu pomóc, jeżeli uczeń sam nie dawał sobie rady, gdy nie mógł uczynić tego w szkole ,zapraszał „słabeusza” do siebie i tak dług nad nim pracował, aż ten zrozumiał wszystko „dokumentnie”. Sam do przesady pracowity obowiązkowy, staranny , nie cierpiał leniów, „obijaków”. Jeśli kiedy unosił się gniewem to tylko z powodu niedbalstwa, lenistwa, ściągania lub oszukiwania niektórych uczniów, których w ostatnich latach było dość sporo. Poniewierka w czasie okupacji, niebezpieczna praca w tajnym nauczaniu na terenie swoich gór, benedyktyńska cierpliwość i dokładność z jaką prof.. Marszałek podejmował każde przedsięwzięcie pedagogiczne, wyczerpywały z wolna , niewidocznie, ale nieubłaganie jego- zdawało się- niespożyty organizm.
Ostatnie lata pracował już nerwowo ,często skarżąc się na różne dolegliwości, co dla nas kolegów było rzeczą prawie niecodzienną, gdyż z reguły nigdy nie opuszczał zajęć szkolnych z powodu choroby. Kiedy poddał się operacji, a w niespełna pól roku później drugiej, zachowywał się godnie spokojnie, nie dawał poznać po sobie że domyśla się okropnej prawdy.
Do ostatniego niemal dnia swych fizycznych możliwości stał na posterunku. Dopiero, gdy dyr. Mgr Adolf Baranowski, zaalarmowany przez żonę prof. Marszałka o faktycznym stanie jego zdrowia, zdecydowanie zabronił mu dalszej pracy, ustąpił, ale z wielkim żalem. Zgodził się na pozostanie w domu, ale widać było po nim, że cierpi tym więcej. W dwa miesiące później dokładnie 1 kwietnia 1965r., uczestniczyłem wraz z kol. M. Hermanem i wychowankami porf. Marszałka, uczniami jego klasy IX-ej, w smutnym obrzędzie pogrzebowym w Żegocinie, koło Bochni, gdzie chciał spocząć na zawsze. Kochał swoje góry za życia i w górach pozostał.
Zmarł w 59 roku życia, serdecznie opłakany przez uczniów, a jeszcze bardziej przez ich rodziców, dla których miał zawsze dużo życzliwości i wyrozumiałości. Dla nas, Jego kolegów, odejście prof. Marszałka było czymś wstrząsającym, z czym długo nie mogliśmy się pogodzić. Do dziś z resztą dotkliwie odczuwamy brak tego szlachetnego człowieka.

Józef Wójcicki - Komunikaty Naukowe str. 30 - 31

Autor Ireneusz DOBIECH. Dodano: 2007-05-07 16:24

P. MARSZAŁEK Piotr uczył mnie w 1948/49. Był zawsze poważny i nie "zabawiał" uczniów. Dawał wiedzę i kontrolował jej przyswajanie. Jestem Mu wdzięczny za to, że potrafił mnie przekonać do nauk ścisłych. Mimo, że kończyłem klasę przyrodniczą i trudności w postaci operacji przed egzaminem, "dostałem" się do nowo otwartej w Częstochowie Wyższej Szkoły Inżynierskiej. Może to również zawdzięczam Jemu?
Marek Hohensee Dodano: 2007-12-27 16:07

Mnie prof. Piotr Marszałek uczył także astronomii.....
Dodaj własny komentarz







Przepisz kod z obrazka:



Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net