absolwent.traugutt.net - Portal absolwentów gimnazjum i liceum im. R. Traugutta
Witamy, dzisiaj jest środa, 20. września 2017.

Wspomnienie ś.p. Leokadii Kołodziejczyk Anna Czajkowska, 2015-05-24

W dniu 17 stycznia 2015 roku odeszła od nas Pani Profesor Leokadia Kołodziejczyk. Była nauczycielką języka polskiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Romualda Traugutta w Częstochowie. Pracowała tu przez dwadzieścia lat, od 1972 do 1992 roku. Były to czasy, kiedy nawet w szkole o wyraźnym profilu matematyczno-fizycznym (a takim liceum był - Traugutt -) dominował humanistyczny wzór wykształcenia, a nauczyciel-polonista był kreatorem zbiorowej uczniowskiej wyobraźni i nadawał tom życiu kulturalnemu licealnej społeczności. Sprzyjał temu kanon lektur szkolnych, bogaty w arcydzieła literatury polskiej i europejskiej, ale podstawowym autorem intelektualnej i emocjonalnej formacji uczniów był nau...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Laur dla mojego gimnazjum Mikołajtis Ziemowit, 2013-04-14

Proszono mnie o wspomnienia. Ale rzecz w tym, że nie lubię wspomi¬nać. Gromadzą się one jak natręci, cisną się chmarami nie oszczędzając się nawzajem; jest od nich człowiekowi ciasno i duszno. Zastępują minuty, go¬dziny, lata - są wyrzutem wobec własnej młodości, przypominają jaką drogę już przebyliśmy, odliczają czas bezlitośnie jak ziarnka piasku w klepsydrze, jak kartka z kalendarza. Wspomnienia? - no cóż, po prostu własna metryka i posiwiały włos...
Nie lubię więc wspomnień! Ale skoro proszono, skoro z nich zbudo¬wana ma być druga młodość naszej kochanej Budy - jak więc odmówić! Niech i tak będzie! Ustąpić należy! Zamknijmy przeto na wszystko oczy, wspólnie do nich ...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Zwierzę Szkolne Bojanek Maria, 2013-04-14

Maria Bojanek ukończyła studia wyższe na wydziale filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, kierunek filologia germańska, w czerwcu 1970 roku. l września tego samego roku rozpoczęła pracę w II Liceum Ogól¬nokształcącym im. T. Traugutta w Częstochowie. W roku 2007 po 37 latach pracy przeszła na emeryturę.
Tak wygląda suchy zapis faktów mojego życia zawodowego czy też, jak się to ostatnio mówi, mój biogram. W ostatecznym rozrachunku tak właśnie •widzą mnie dokumenty. Tyle, że ja widzę to nieco inaczej. A jak ?
28 lat mojej pracy spędziłam jako wychowawca i o tej pracy już pisałam. Dziś kilka zdań na temat mojej pracy dydaktycznej i społecznej. Kiedy rozpo¬czynałam...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Harcerstwo Zbyszka Zębika w TRAUGUTCIE 1957 - 1960 - uzupełnienie. Zbigniew Zębik, 2012-08-30

Harcerstwo Zbyszka Zębika w TRAUGUTCIE 1957 – 1960 – Uzupełnienie

Dwa lata temu (sierpień 2010) napisałem o moich harcerskich przygodach w Traugutcie i tekst ten z dołączonymi fotografiami został zamieszczony na stronie www.absolwent.traugutt.net. W międzyczasie rozmawiałem z kolegami, jak również znalazłem dodatkowe materiały i to skłoniło mnie do napisania uzupełnienia, do poprzednich, nazwijmy to, wspomnień. W rozmowach z kolegami, pojawiała się sprawa naszej, wówczas, przedsiębiorczości, aby coś zdobyć, zrobić, mieć, co było potrzebne, ponieważ nie wszystko można było kupić i nie było za dużo pieniędzy. Postaram się na przykładzie Finki, Toporka, pałatki, przy...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
Z kolekcji zdjeć Janusza Wrony ( matura 1967 ) Cieślak Aleksander, 2011-11-28

Na spotkaniu w gmachu szkolnym Janusz Wrona przekazał zdjEcia ze swojej kolekcji....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Moje wspomnienie z Traugutta Zawadowicz Jerzy, 2010-10-02

Kiedy myślę o młodości i w ogóle o najlepszych latach mojego życia, które wiązały ze sobą możliwe jeszcze do spełnienia marzenia i pozytywne doznania wynikające z poznawania świata, nieodparcie nasuwa się myśl, że były to lata spędzone w II liceum ogólnokształcącym im. R. Traugutta w Częstochowie.
Począwszy od wyboru tej szkoły po podstawówce, kiedy słyszałem historie mojego ojca- absolwenta Traugutta jak i moich bliższych i dalszych krewnych, a także opowieści o nauczycielach- postaciach barwnych i nietuzinkowych- wybór nasuwa się niejako naturalnie. Później pierwsze tak duże przeżycie- zdanie egzaminu wstępnego i wreszcie pierwsza lekcja w nowej klasie. Profesor Zyguła- nasz wycho...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Moje miejsce wśród Kolmańczyków Walarowski Marek, 2010-10-02

Całe moje życie związane jest z muzyką. Zagrałem setki koncertów mniejszej i większej rangi- również przed wielotysięczną widownią z transmisjami radiowo-telewizyjnymi. Wszystkie poprzedzone były próbami, podczas których się ...nudziłem. Dlaczego?- Pora cofnąć się do początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Już w pierwszej klasie Liceum dostałem się do szkolnego zespołu muzycznego. Jego skład krystalizował się stopniowo. Odbywaliśmy regularne próby dwa razy w tygodniu, centrum naszego zainteresowania była pop music w jej najbardziej ambitnej formie. Opiekunem zespołu był prof. Krzysztof Pośpiech, który ,jak pokazał czas, sporo nas nauczył, a któremu ja zawdzięczam szczególnie wiel...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Muzyczny Traugutt moich lat... Krzysztof Pośpiech, 2010-10-02

W II LO im. R. Traugutta pracowałem 20 lat (1967–1987). Zaczynałem jako prawie początkujący nauczyciel wychowania muzycznego, będąc niewiele starszym od uczniów... Z perspektywy czasu sądzę, że mam pełne prawo powiedzieć, że w miarę szybko -dogadałem się- z uczniami i naprawdę polubiłem tę pracę. Myślę także, że pracując z tymi młodymi ludźmi, uczyłem się przy nich sam, szczególnie dydaktyki i rzemiosła muzycznego.
Mając do czynienia z młodymi, inteligentnymi ludźmi, często o dużych predyspozycjach muzycznych (był podział klas na grupę plastyczną i muzyczną) należało tylko stworzyć mechanizmy i zachęty, by przedmiot wychowania muzycznego nie stał się przysłowiowym -michałkiem- w...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wiesława Paluszyńskiego wspomnienia... Wiesław Paluszyński, 2010-10-02

W 1973 roku wczesną wiosną w na zamku w Olsztynie k. Częstochowy spotkała się gromadka młodych. Spotkanie było ważne. Jaskinia zamkowa spowita w cienie rozświetlane blaskiem kilku słabo migoczących pochodni. I słowa, które padły: -Przyjmuje obowiązki instruktora Związku Harcerstwa Polskiego……-. Każdy z nowych instruktorów złożył podpis pod tekstem zobowiązania instruktorskiego. Ten tekst przetrwał ze mną wszystkie te lata i załączam go do tego mojego krótkiego wspomnienia. Podpisali się na nim wszyscy nowi -organizatorzy- (tak się wtedy nazywał pierwszy stopień instruktorski). Dla mnie było to zakończenie dwóch lat budowania od podstaw drużyn harcerskich w naszym Liceum, dla mło...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Nauka oraz uczestniczenie w życiu II LO im. R. Traugutta należą niewątpliwie do najważniejszych i najlepszych okresów w moim życiu. Tadeusz Nadrowski, 2010-10-02

Jest wiele powodów, dla których tak sformułowałem motto mojej wypowiedzi.
Szare, pełne bylejakości, braku perspektyw na perspektywy dla wielu ludzi czasy w PRL były dla mnie okresem rozwoju, fascynacji i młodzieńczej radości z wielu powodów.
Do najważniejszych niewątpliwie należy atmosfera domu rodzinnego. Rodzice nauczyli mnie odróżniać dobro od zła, szacunku dla drugiego człowieka, miłości do najbliższych, mówili mi o prawdziwej historii Polski, a wszystko to w warunkach dużej elastyczności z ich strony i pełnego do mnie zaufania.
Drugim filarem mojego wychowania i rozwoju było uczestnictwo w życiu młodzieży parafialnej Parafii Św. Zygmunta w Częstochowie skupion...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Cudowne Lata. Marek Bogdan, 2010-10-02

Mam na imię Bogdan, jestem absolwentem II LO im. Romualda Traugutta
w Częstochowie. Parę razy w życiu miałem szczęście. W 1974 roku trafiłem do tej właśnie szkoły i w tamtym właśnie czasie – to jedno z moich szczęść. Cztery lata nauki w tej szkole to moje cztery intensywnie przeżyte lata życia. Często zastanawiam się, czemu tak ciepło wspominam tamten okres, czemu tak serdecznie wspominam większość Profesorów
i uczniów. Uczniem byłem przecież przeciętnym, a na większość dobrych ocen musiałem ciężko, ciężej niż wielu bardziej zdolnych kolegów pracować – wszak do dzisiaj nie jestem ani szczególnie błyskotliwy, ani szczególnie pojętny. Nie byłem gwiazdą. Sądzę, że pr...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Piotrka Machury wspomnienia Machura Piotr, 2010-10-02

Kiedy zadaję sobie pytanie -Czym dla mnie było harcerstwo w Traugucie?-, uświadamiam sobie, że tak zadane pytanie ujawnia pewien podtekst. Dlatego sądzę, że postawione jest właściwie. Należy bowiem zdecydowanie odróżnić zwykłe harcerstwo od harcerstwa w Traugucie. Mając w pamięci wszystko, co otaczało nas w tamtych czasach, trzeba otwarcie powiedzieć, że były to dwa różne pojęcia!
Ilekroć wracam myślami do tamtego okresu, są to zawsze bardzo miłe wspomnienia. Tyle rzeczy działo się co dzień. Czasem tak dużo, że na naukę trochę brakowało czasu.
Spędziłem w Traugucie trzy lata i tyle samo w organizacji, która nazywana była harcerstwem a właściwie Harcerską Służbą Polsce Socjalis...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
... tylko włosów żal Litwiński Sławomir, 2010-10-02

Namówiony na chwilę wspomnień z działalności w harcerstwie w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku w II Liceum im. R. Traugutta w Częstochowie, usiłuję -odgrzebać- w pamięci zdarzenia i atmosferę z tamtych lat. Relacja będzie mało wysublimowana językowo, bo czegóż można oczekiwać od zdeklarowanego technokraty.
Połowa lat siedemdziesiątych to również połowa -epoki Edwarda Gierka-, ale pomimo działania w Harcerskiej Służbie Informacyjnej w zasadzie nigdy nie odczułem socjalistycznej indoktrynacji politycznej, może ze względu na komendanta szczepu prof. Włodzimierza Kolmana, może ze względu na moje neutralne zainteresowania elektroniką.
Wszystko zaczęło się chyba w 1973 ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienia z działalności w harcerstwie w liceum Lam Janusz, 2010-10-02

Kiedy w 1972 r. przekraczałem po raz pierwszy próg Liceum im. Romualda Traugutta w Częstochowie, rozpoczynał się w moim życiu- podobnie jak w życiu moich rówieśników- nowy etap. Skończyło się definitywnie nasze dzieciństwo.
Nie pamiętam już , co sprawiło. że zapisałem się do -jedynie słusznej organizacji młodzieżowej- w owych czasach czyli harcerstwa. Przedtem i zawsze potem aż do upadku komuny wystrzegałem skutecznie się takich związków. Na pewno sprawił to jakiś przypadek.
Prawie w tym samym czasie przyszedł do naszego liceum prof. Włodzimierz Kolman i przejął opiekę nad harcerstwem w szkole. Szła za Nim legenda surowego i wymagającego belfra. W dobie panującego w środowisk...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Dawno temu w Częstochowie Kweclich Jarosław, 2010-10-02

Dzisiaj, przed południem zadzwonił do mnie prof. Kolman z pytaniem czy napiszę coś o harcerstwie z czasy, kiedy pobierałem nauki w II LO im. Romualda Traugutta. Spytałem o objętość tekstu - odpowiedział- Gosia Diederen napisała 6 stron. Ja na to, że zawsze pisała ładne i długie wypracowania. On na to: pytałeś, Ja na to odpowiedziałem. Zapytałem, ile mam czasu. Niewiele. No to do roboty.
Pobieranie nauk wszelakich w -Traugucie- przypada na lata 1972 - 76. Szkoła z tradycjami, jedna z najlepszych w Częstochowie. Pierwszym wychowawcą -mojej- klasy I B został mgr Włodzimierz Kolman - Nauczyciel języka rosyjskiego. Trzeba nadmienić w tym miejscu, że nie lubiliśmy tego języka - jednoznaczn...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
WAŻNE DLA MNIE PIĘCIOLECIE (1973-1978) Kolman Włodzimierz, 2010-10-02

Kiedy po wielu staraniach udało mi się przenieść z IV LO do Traugutta, nie przypuszczałem, że praca w nowej szkole tak bardzo zmieni moje życie. Przenosiny te ukazały mi zupełnie nowe przestrzenie i możliwości.
Atmosfera pracy w II LO była tożsama z mym wyobrażeniem o wolności poczynań opartych na zaufaniu i samodzielności. W Traugucie każdy, kto miał dobry pomysł, mógł się sprawdzić i liczyć na pomoc Szefa.
Styl pracy Pana Dyrektora Antoniego Drzazgi sprawiał, że uruchamiały się w ludziach najlepsze motywacje, uczucia zaufania, ale i obowiązkowości. Dyrektor zawsze był opanowany, życzliwy, z typowym dla Niego dystansem do zachowań emocjonalnych, rozumnie wymagający solidnoś...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Drużyna żeglarska w II LO im R. Traugutta Wojtek Kmita, 2010-10-02

Na początku drugiej klasy dopadła mnie myśl: podczas gdy ja od pięciu już lat żegluję i brałem nawet udział w dwóch -poważnych- rejsach morskich, to nie tylko w mojej szkole, ale i w moim mieście, młodzi ludzie nie mają łatwego dostępu do tej fascynującej (mnie) dziedziny sportu. Ba, wielu z nich nie miało nawet pojęcia, że epoka żagli nie skończyła się wraz ze zniknięciem z mórz wielkich żaglowców i że istnieje coś takiego jak żeglarstwo przyjemnościowe. W Częstochowie zaczynał się dopiero – wraz z powstaniem w 1975 r. województwa częstochowskiego – rozwój tej dziedziny aktywności na skalę szerszą niż kilka przyzakładowych klubów sportów wodnych, które wprawdzie czasami przyjmow...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Dziecko w czasie Janicki Krzysztof, 2010-10-02

Lotnisko w Belgradzie. Gdzieś przed kontrolą paszportową odbieram ten dziwny telefon. Profesor Kolman po prawie trzydziestu latach, jak gdyby nigdy nic: czy mogę napisać coś o szkole do kroniki wspomnień. Zakłada, że można mi mówić na ty – to słusznie założenie – oraz że podołam temu ważnemu zadaniu zważywszy -na dobrą opinię jaką miałeś z polskiego- – to już bardziej ryzykowne założenie. To było tak dawno, ale nie mam wątpliwości, z czym mi się ten czas kojarzy:

Child in time. Mocny numer zespołu Deep Purple, sygnał szkolnego harcerskiego radia, w którym zresztą pracowałem czytając komunikaty szkolne. Mało kto już pamięta Deep Purple – pewnie więcej os...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienia Tadeusza Jagodzińskiego Jagodziński Tadeusz, 2010-10-02

Przedziwne jak upływ czasu zaciera nam w pamięci nie tylko daty czy zdarzenia, ale i terminologię sprzed lat. Bo kiedy dziś, jesienią 2008. roku, usiłuję przypomnieć sobie własną działalność harcerską z liceum ( a były to późne lata 70.), to nijak nie potrafię powiedzieć, czy odbywała się ona w ramach sportowego kółka zainteresowań, czy też klubu sportowego pod egidą szczepu. Grzebię w zakamarkach pamięci i… nic! Nawet najmniejszych tropów. Cóż, uroki wieku dojrzałego… Umówmy się jednak – na potrzeby tego krótkiego wspomnienia - że był to klub, nawet gdyby niezupełnie było to zgodne z prawdą. Ale faktem na pewno jest, że staraliśmy się w Traugucie robić coś więcej, niż tylk...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Małgorzaty Jackowskiej wspomnienia... Jackowska Małgorzata (Kulawiak), 2010-10-02

W 1974 roku rozpoczęłam naukę w II LO im. Romualda Traugutta. Wybrałam tę szkołę, bo ukończył ją mój ojciec. Rekrutacja prowadzona była wówczas na podstawie świadectw ukończenia szkoły podstawowej. Kandydat musiał osobiście złożyć teczkę i wziąć udział w rozmowie kwalifikacyjnej. Ze mną taką rozmowę przeprowadził ówczesny wicedyrektor Traugutta, pan profesor Gustaw Gracki. Na zawsze pozostał w mojej pamięci fragment tej rozmowy:
Pan profesor: Kim jest mamusia?
Ja: Nauczycielką
Pan Profesor: A tatuś ?
Ja: Inżynierem
Pan Profesor: A gdzie pracuje?
Ja: Na hucie
Pan profesor: Dziecko, na hucie to rusycyzm. Porównaj z -na zawodie-. Po polsku mówimy...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Witaj Wodzu Guidon (Goszczyńska) Urszula, 2010-10-02

Dawno, dawno temu do naszego szczepu przybył nowy Wódz. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze z naszymi rodzicami w wigwamach rozsianych wokół góry zwanej przez naszych przodków -Jasną-.
Jako młode wilczki żądne wiedzy, spotykaliśmy się prawie każdego dnia, zaraz po wschodzie słońca, by pobierać nauki od naszych Mędrców.
Uczyliśmy się wszystkiego, co może przydać się w późniejszym życiu. Na czele Mędrców stał Mędrzec nad Mędrcami. Wszyscy Go bardzo szanowali i lubili. To właśnie dzięki Niemu nasz Wódz dotarł do naszego szczepu.
Wódz też nas nauczał. Uczył nas języka innego plemienia, które mieszka tam, gdzie wschodzi słońce. To przecież ważne, by rozumieć, co do Ciebie mówią inn...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Moje wspomnienia na temat harcerstwa Gnych Iwona (Wrona), 2010-10-02

Moje pierwsze i krótkie wspomnienia dotyczące harcerstwa wiążą się ze szkołą podstawową a właściwie z obozem harcerskim w Wąsoszy po VI klasie.
Natomiast czas pobytu w szkole średniej – LO im. R. Traugutta to już czas wspomnień pełniejszych.
Harcerstwo w Traugucie utożsamiam dziś z naszym ówczesnym szefem, profesorem Kolmanem. Jestem pewna, że wszyscy mieliśmy do niego ogromne zaufanie. W ogóle mam wrażenie, że my, uczniowie Traugutta w latach 70. (ja 74 -78) mieliśmy szczęście do kadry pedagogicznej i jej dyrektora p.Drzazgi.
Wracając jednak do wątku dotyczącego harcerstwa, to muszę przyznać, że nie pamiętam wprawdzie wielu szczegółów, ale o kilku obrazach w pam...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienia z lat nauki w II Liceum Ogólnokształcącym im. Romualda Traugutta w Częstochowie. Dyner Wojciech, 2010-10-02

Spotykając się z kolegami i koleżankami z klasy A i B rocznik 1967-1971 najczęściej wspominamy zabawne zdarzenia z życia szkolnego i pozaszkolnego, które na trwałe zapisały się w naszej pamięci. Pojawia się często opinia, że taka klasa jak nasza była ewenementem. Dziś po prawie 40 latach zastanawiam się, jak to się stało, że ucząc się w tamtej szarej rzeczywistości czuliśmy się wolni, szczęśliwi i pełni nadziei na przyszłość a świat postrzegaliśmy w kolorach kwiatów. Z perspektywy przeżytych lat mogę powiedzieć, że mieliśmy wspaniałych nauczycieli i wychowawców. Miło wspominam Adolfa Baranowskiego, Antoniego Drzazgę, Hieronima Zygułę i Gustawa Grackiego.
Dla mnie najważni...
Komentarze(3) | Czytaj więcej
Małgorzaty Wozniak Wspomnienia z harcerstwa Diederen (Woźniak) Małgorzata, 2010-10-02

Harcerstwo. Wielu ludziom kojarzy się najczęściej z mundurkami, podchodami i żołnierską dyscypliną – rodzaj wojska dla młodzieży. A jeszcze druga połowa lat siedemdziesiątych – toż to była czysto polityczna organizacja, ideologiczne szkolenie przyszłych członków partii komunistycznej, mających prowadzić nas ku świetlanej przyszłości.
Ja pamiętam zupełnie inne harcerstwo.
Byłam wówczas uczennicą II LO im. Romualda Traugutta w Częstochowie, jednej z najlepszych szkół w mieście. Pod dyrekcją profesora Antoniego Drzazgi liceum przeżywało swój złoty okres, miało wielu wspaniałych nauczycieli, chór, zespół Totem oraz prężnie działający szczep harcerski. Jego „sze...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Legenda KOLMAŃCZYKÓW Piotr Błędowski, 2010-10-02

Stwierdzenie, że z mieszanymi uczuciami przyjmuję zaproszenie do napisania o harcerstwie w liceum im. Traugutta, byłoby przesadą, choć muszę przyznać, że kiedy pomyślałem, iż czas najwyższy, by utrwalić ten fragment historii Liceum, opadły mnie wątpliwości, czy łatwo da się dziś wytłumaczyć fenomen, który miał miejsce w czasach zupełnie odmiennych od obecnych. Ta odmienność nie polegała tylko na tym, że styl życia oraz nasze możliwości zagospodarowania wolnego czasu i komunikowania się były całkiem inne niż obecnie, ale i na tym, że warunki życia diametralnie różniły się od dzisiejszych. Jeśli zatem wśród PT. Czytelników znajdzie się ktoś bardzo młody, dla kogo całe dotychczasowe życie przeb...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomina Hania Dziembek Anna Babczyńska - Dziembek, 2010-10-02

Moje harcerstwo w LO im. Romualda Traugutta 1976-1981

Kiedy w pierwszej klasie liceum zdecydowałam się na wstąpienie do grupy -wodniaków HSPS-u-, nie wywołało to radości naszej wychowawczyni pani Profesor Doroty Nicpoń. W obowiązkowy dzień mundurowy jakim był poniedziałek, miała bowiem w klasie czworo odszczepieńców. Krzysiu Szymonik nie należał do harcerstwa w ogóle (cóż za odwaga) a Dziembkówna, Andrzej Kubik i Zbyszek Rabczuk występowali w mundurach koloru granatowego, co psuło ogólny wizerunek klasy w -obślizgłym- beżu HSPS-u. Chociaż czasem ku wielkiej radości Pani Profesor zakładałam i beż.
Ja należałam ponadto do Kręgu Instruktorskiego -Amonit-, gdzie obowiązy...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienia Ariadny Auriga- Borówko Ariadna, 2010-10-02

Gdy w 1970 roku zostałam uczennicą liceum, spotkałam Prof. Krzysztofa Pośpiecha, którego znałam z Zespołu Szkół Muzycznych przy ul. Jasnogórskiej i stałam się członkiem szkolnego chóru. Czy pamiętacie ten kilkudziesięcioosobowy zespół śpiewający czterema głosami -Bogurodzicę-, -Śląsk śpiewa-, -Poloneza- Ogińskiego czy -Sen o Warszawie-, zbierający laury na wszystkich konkursach?
Wkrótce Profesor zaproponował mi udział w zespole muzyczno-wokalnym w charakterze solistki. Śpiewaliśmy wspólnie z Elą Hutnik, Iwoną Ostrowska, Aliną Moskalik, Sylwkiem Trzepizurem, a na instrumentach grali: Marek Walarowski (multiinstrumentalista), Tadek Biernacki (fortepian), Mirek Kapsa, Przemek Kusiński, ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie i anegtota Markiewicz Lidia, 2010-04-08

Pamiętam egzamin wstępny do Liceum im. Traugutta, czerwiec rok 1964:
M.in. pisaliśmy dyktando, które dyktował nam prof. Rudenko
(matematyk ). Na wstępie poinformował nas, że nie wymawia litery -r-. Jednak w jego wykonaniu nie było dokładnie wiadomo, jaka to właściwie głoska. Widząc jednak zdziwione i oczywiście przestraszone twarze uczniów, kilka razy ponawiał próbę poinformowania nas, jaka to głoska, a gdy to nie odniosło wiadomego skutku, po prostu napisał na tablicy literę - R- i przystąpił do dyktowania. Dalej poszło już całkiem gładko.
W VIII klasie j. polskiego uczył mnie prof. Wójcicki. Starsze koleżanki informowały nas, że będziemy pisać wypracowania o niebanaln...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Zdjecia nauczycieli lata 50 - 80 Cieslak Aleksander, 2009-10-03

W archiwum szkolnym znajdują się zdjęcia między innymi nauczycieli i pracowników szkoły....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Traugutt w moim życiu Bankiewicz Robert, 2009-05-09

W szkole tej znalazłem się nie przypadkowo.
Zdobył tam przed wojną maturę mój stryj Czesław, a brat mój Jerzy zdążył ukończyć w 1939 roku pierwszą klasę. Mieszkaliśmy też w jednym domu – naprzeciw Katedry – z rodziną państwa Zbierskich. Dominik Zbierski, senator II RP, był dyrektorem „Traugutta”, ojcem Andrzeja, mojego starszego kolegi, ucznia tejże szkoły.
Rodzina Zbierskich stanowi uniwersalny przykład postaw i zachowań. Dyrektor Dominik Zbierski , Legionista, działacz w kierownictwie Polski Podziemnej, oddał swe życie zamordowany w 1940 przez Gestapo koło Olsztyna – w tych częstochowskich Palmirach. Jego żona Maria, przedwojenna działaczka harc...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
Wspominają Tomka Bachmacza... Cieślak Aleksander, 2009-01-24

Tomasz Bachmacz był postacią niezwykłą. Uczyłem go przez dwa lata w II LO im. R. Traugutta. Miał wyjątkowa osobowość. Wesoły , dowcipny i inteligentny. Być może w szkole w tym czasie było takich wielu, ale jednak miał cos w sobie czego inni nie mieli ? błyskotliwość, pomysłowość i trafność ripostowania. Chodził do klasy, którą wyjątkowo lubiłem. Wiadomość o jego przedwczesnej śmierci wyjątkowo mnie zabolała. Teraz po dziesięciu latach od jego śmierci poprosiłem jego kolegów, aby napisali o nim, takim jakiego pamiętają. Swoje wspomnienia nadesłali Marcin Więcław, Tadeusz Jagodziński, Sławomir Wożniak i Hanna Babczyńska ? Dziembek.

Tomek Bachmacz po zdaniu egzaminów wstępnych zo...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesorowie lata 60 - te Cieślak Aleksander, 2008-12-24

Od Pana Zębika otrzymałem serię zdjęć profesorów uczących na początku lat 60 - tych....
Komentarze(2) | Czytaj więcej
Rzeczywiście tak było...- anegdoty Zbigniew Zębik, 2008-09-19

Rok szkolny 1957/58

Byłem w IX klasie. Bardziej interesował mnie sport niż nauka. Profesor Wójcicki miał z nami też lekcje rysunku. Zabierał nas na wystawy, do galerii malarskich, również do Krakowa. Opowiadał o przyjaciołach, którzy znali artystów Młodej Polski. Na jednej z lekcji postawił nam krzesło z położonymi na nim różnymi bryłami. Każdy miał narysować jak potrafi w celu oddania przestrzeni. Rysunek pewnie mi się udał, ponieważ po oddaniu prac Profesor zawołał mnie na długiej przerwie, zajrzał do dziennika i powiedział: „Zębik, dlaczego ty się tak słabo uczysz? Przecież możesz nie przejść do X klasy a szkoda by było takiego talentu”. Profesor miał dar przeko...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Moje szkolne wspomnienia Tadeusz Gałkowski, 2008-05-01

Czas przeleciał jak zwykle zbyt szybko i stopniowo wraz z jego upływem coraz częściej przychodzi refleksja, co jeszcze zostało bezpowrotnie stracone, niedocenione, zaniedbane. Tyle było przecież planów, błędnych lub spóźnionych decyzji, niezbyt trafnych wyborów itd., których nie można już odwołać. Pamiętamy nasze młode lata, w „starej budzie” przy ulicy Jasnogórskiej, które minęły w okresie pełnego totalizmu, gdy musieliśmy śpiewać kantaty o Stalinie, a ukradkiem wymieniać usłyszane z radia Wolna Europa informacje. Ile mieliśmy wtedy dalekosiężnych planów, celów, oczekiwań i perspektyw, a tak mało z nich można było osiągnąć. Jednak z naszej klasy znaczna część absolwentów podjęł...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Wspomnienie o profesorze Janie Sołdrowskim , 2008-05-01

4 kwietnia 1985 r. minęła piętnasta rocznica śmierci profesora Jana Sołdrowskiego- polonisty , wychowawcy kilki pokoleń młodzieży miasta Częstochowy, katolickiego publicysty i działacza społecznego. Swoją wieloletnią pracą dla dobra Kościoła i diecezji częstochowskiej zasłużył na trwałą pamięć i wspomnienie.
Urodzony 31 lipca 1889 roku we wsi Wysokie w powiecie limanowskim, w biednej rodzinie chłopskiej, mimo trudnych warunków materialnych ukończył 4 klasy gimnazjum w Nowym Sączy jako wyróżniający się uczeń, utrzymując się samodzielnie z korepetycji. Dalszą naukę odbywał w szkołach zgromadzenia ojców jezuitów w Starej Wsi i Chyrowie (1904- 1913), gdzie uzyskał świadectwo dojrzałości...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
MÓJ PROFESOR - wspomnienie o Józefie Mikołajtisie) Edmund Łągiewka, 2008-05-01

W latach mojej edukacji w szkole średniej(1945- 1951) wśród grona nauczycielskiego Gimnazjum i Liceum im. Romualda Traugutta w Częstochowie niewątpliwie pierwszoplanową postacią był Profesor Józef Mikołajtis (1898- 1991).
Uczniowie odnosili się do niego z ogromnym respektem. Nie do pomyślenia było np. zrobienie Mu jakiegoś głupiego uczniowskiego psikusa, jak to się trafiało u innych nauczycieli. Wiedzieliśmy, że prowadził badania regionalne; w katalogu Biblioteki Miejskiej natrafiliśmy na publikacje o pobycie Zygmunta Krasińskiego w Złotym Potoku. Byliśmy dumni, że w czasie szkolnych przedstawień to NASZ Profesor stawał w teatrze przed kurtyną i wprowadzał młodych widzów w problemat...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
CZŁOWIEK ŻYWY - wspomnienie o profesorze Sołdrowskim ZBIGNIEW ŻMIGRODZKI, 2008-05-01

Wspominając postać profesora Jana Sołdrowskiego nie mogę oprzeć się pokusie sięgnięcia do tytułu jednej z głośnych powieści Chestertona, której bohater pragnie żyć w sposób niekonwencjonalny, chłonąc urodę świata w całej jej świeżości. Profesor nie tylko swoje życie umiał niecodziennie ukształtować, ale entuzjazmem dla wszystkiego co piękne, jaki go zawsze cechował, potrafił natchnąć innych, budząc szlachetne myśli i dążenia. Wielu uczniów, dziś dorosłych już ludzi, zawdzięcza mu wyniesione z jego lekcji i wycieczek pogodę serca i szerokość prawdziwie humanistycznego spojrzenia na wszystko, co nas otacza i z czym się w nas samych spotykamy.
Urodzony w 1889 roku w podgórskiej wsi Wys...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
CZŁOWIEK ŻYWY ZBIGNIEW ŻMIGRODZKI, 2008-04-25

Wspominając postać profesora Jana Sołdrowskiego nie mogę oprzeć się pokusie sięgnięcia do tytułu jednej z głośnych powieści Chestertona, której bohater pragnie żyć w sposób niekonwencjonalny, chłonąc urodę świata w całej jej świeżości. Profesor nie tylko swoje życie umiał niecodziennie ukształtować, ale entuzjazmem dla wszystkiego co piękne, jaki go zawsze cechował, potrafił natchnąć innych, budząc szlachetne myśli i dążenia. Wielu uczniów, dziś dorosłych już ludzi, zawdzięcza mu wyniesione z jego lekcji i wycieczek pogodę serca i szerokość prawdziwie humanistycznego spojrzenia na wszystko, co nas otacza i z czym się w nas samych spotykamy.
Urodzony w 1889 roku w podgórskiej wsi Wys...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Mój profesor Wspomnienie o Józefie Mikołajtisie) Łągiewka Edmund, 2008-04-25

W latach mojej edukacji w szkole średniej(1945- 1951) wśród grona nauczycielskiego Gimnazjum i Liceum im. Romualda Traugutta w Częstochowie niewątpliwie pierwszoplanową postacią był Profesor Józef Mikołajtis (1898- 1991).
Uczniowie odnosili się do niego z ogromnym respektem. Nie do pomyślenia było np. zrobienie Mu jakiegoś głupiego uczniowskiego psikusa, jak to się trafiało u innych nauczycieli. Wiedzieliśmy, że prowadził badania regionalne; w katalogu Biblioteki Miejskiej natrafiliśmy na publikacje o pobycie Zygmunta Krasińskiego w Złotym Potoku. Byliśmy dumni, że w czasie szkolnych przedstawień to NASZ Profesor stawał w teatrze przed kurtyną i wprowadzał młodych widzów w problemat...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Anegdotka o prof. Gollenhoferze Majorczyk Roman, 2008-04-20

Kiedyś na lekcji profesor Gollenhofer opowiedział nam zabawną historyjkę. Otóż profesor bardzo lubił mówić rymem , ale do aktualnej treści. Otóż kiedyś uczył uczniów o nazwiskach Kopera i Korzec. Kiedyś odpytywał ich na koniec stwierdził tak : „ Kto jest lepszy, trudno orzec, czy Kopera czy tez Korzec ”....
Komentarze(3) | Czytaj więcej
O prof. Czesławie Kaźmierczaku Józef Wójcicki, 2008-03-21

Niecodzienną postacią w tych latach był młody rusycysta prof. Czesław Kazimierczak.
Pracował w Lic. im. R. Traugutta od 1 września 1958 do 31 sierpnia 1963 roku. Wyglądem swym przypominał starszego ucznia licealnego, choć wzrostem górował nad niejednym członkiem Rady Pedagogicznej. Spokojny, zrównoważony, raczej flegmatyczny, niż decydujący się szybko potrafił „postawić na swoim”, gdy chodziło o jakiś plan taktyczny. Przedmiot swój znał dobrze. Interesująco go wykładał i potrafił rozbudzić zamiłowanie do gruntowniejszych studiów nad literaturą rosyjską. Z natury małomówny, niekiedy, w chwilach pewnych emocji (był przecież kawalerem) stawał się elokwentny... i dowcipny. Z ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Antoninie Janowskiej Józef Wójcicki, 2008-03-21

Pierwszą nauczycielką języka angielskiego była prof. Grażyna Janina Jankowska, która rozpoczęła swą pracę 1 września 1945 roku, a skończyła 31 sierpnia 1946 roku. Po niej przedmiot ten przejęła prof. Antonina Janowska. Kobieta wysokiej kultury osobistej, posiadająca ogromną wiedzę z zakresu filologii nie tylko angielskiej, potrafiła skupić wokół siebie pokaźną grupkę młodzieży, którą zaraziła bakcylem poważnej pracy naukowej nad dziejami kultury ogólnoświatowej. Przy swojej wielkiej erudycji odznaczała się zawsze skromnością i prostotą, czym przyciągała do siebie i budziła jednocześnie szacunek. Jej uduchowiona twarz prawie nigdy nie marszczyła się gniewem, przeciwnie, zawsze była łagodnie u...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Barbarze Jackowskiej - Tobolewskiej Józef Wójcicki, 2008-03-21

Osobliwe konto w historii Lic. im. R. Traugutta ma nauczycielka j. polskiego prof. Barbara Jackowska ? Tobolewska, obecnie kierowniczka szkoły podstawowej nr 25. PO ukończeniu Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu przybyła do naszej szkoły 16 sierpnia 1955 roku i uczyła języka ojczystego do 31 sierpnia 1957r. Miała dobrą szkołę i dużo wiedzy. W pracy zawodowej stosowała możliwie urozmaicone metody nauczania. Jako młoda jeszcze wtedy nauczycielka szukała oczywiście uznania u młodzieży. Naturalnie jej sposób bycia i traktowania uczniów trącił niekiedy fraternizacją, co nie zawsze dawało pożądane wyniki. Niemniej należy jej jednak oddać sprawiedliwość, że pracowała sumiennie i ambitnie.
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Władysławie Hoszowskiej Józef Wójcicki, 2008-03-21

Po prof. Hepterze przyszła z Lic. im. J. Słowackiego doświadczona i wytrawna nauczycielka biologii prof. Władysława Hoszowska.
Miała już długi, bo jeszcze z czasów przedwojennych staż pracy. W życiu szkoły zaznaczyła się od razu tym, ze wprowadziła niemal wojskowy rygor, do którego wszyscy uczniowie, a nawet nauczyciele musieli się dostosować. I nie można było się jej dziwić. Przyszła ze szkoły żeńskiej, gdzie od dawna istniały uświęcone tradycją nakazy. To samo zatem prof. Hoszowska postanowiła zastosować wobec chłopców. Nie było to jednak takie łatwe, przynajmniej w początkowej fazie. Sypały się więc noty niedostateczne z przedmiotu, czasem dochodziło do ostrych spięć między naucz...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
O prof. Mieczysławie Hermanie Józef Wójcicki, 2008-03-21

Prof. Mieczysław Herman jest sui generis unikatem w tej dziedzinie. Poznałem go tuz po zakończeniu działań wojennych, gdy niemal wprost z obozu koncentracyjnego stawił się do pracy w szkole i to do Lic. im. H. Sienkiewicza, gdzie wtedy uczyłem. Wyglądał jeszcze młodo, czerstwo. Trzymał się równo i dzielnie się prezentował. Starannie, jeśli nie wytwornie ubrany, robił wrażenie dżentelmena. Poczułem do niego głęboką sympatię, ale niedługo musieliśmy się rozstać. 1 września 1950 roku został służbowo przeniesiony na równorzędne stanowisko do Lic. im. R. Traugutta, gdzie wkrótce został mianowany dyrektorem. Funkcje dyrektorskie pełnił przez szereg lat, dokładnie do 1959 roku. I w tym czasie los z...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
O prof. Jerzym Grzywnowiczu Józef Wójcicki, 2008-03-21

Drugim polonistom, pracującym od 1 lipca 1957 roku do dnia dzisiejszego jest prof. Jerzy Grzywnowicz. Na pierwszy rzut oka - samotnik, niedostępny dla ludzi i mało towarzyski. Istotnie lubi chodzić jak przysłowiowy kot, własnymi drogami. Ma również swoje hobby. Pewnego razu postanowił tak urządzić pracownię polonistyczną, by można było uczyć w niej wg najnowocześniejszych metod. I dzieła dokonał. Przy pomocy uczniów o różnych uzdolnieniach technicznych, zainstalował przeróżne aparaty niezbędne do lekcji typu audiowizualnego. Pracownia prof. Grzywnowicza stała się wzorem dla innych szkół nie tylko w Częstochowie. Odwiedziło ją wielu polonistów z miast i z innych ośrodków szkolnych. Była ekspo...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Gustawie Grackim Józef Wójcicki, 2008-03-21

W roku szkolnym 1969/70, po odejściu dyrektora Baranowskiego na stanowisko inspektora oświaty, i po przejęciu funkcji dyrektorskich przez prof. A. Drzazga, wakujące miejsce zastępcy dyrektora zajął prof. Gustaw Gracki, polonista, znany ze swych prac dydaktyczno - naukowych na terenie Studium Nauczycielskiego, a później jako zastępca dyrektora Liceum Korespondencyjnego.
Słusznej postawy, o spokojnej, myślącej twarzy, o wyniosłym czole i dobrze już zaawansowanej łysinie robi wrażenie człowieka oschłego. Ale to tylko pozór. W istocie to człowiek łagodnego usposobienia, o dużym poczuciu humoru i ogólnie lubiany, choć nikomu niczego nie przepuszcza. Służbista w każdym calu, ale człowiek p...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Tadeuszu Gałeckim Józef Wójcicki, 2008-03-21

1 sierpnia 1955 roku pojawił się na horyzoncie Traugutta młody chemik prof. Tadeusz Gałecki. Pełny inicjatywy, rzutki, mający ambitne zamierzenia, niestety, nie cieszył się zbyt dobrym zdrowiem. 1 sierpnia 1955 roku rozpoczął swoją nauczycielską pracę, a 31 sierpnia 1960 na skutek nadszarpniętego zdrowia, uzyskawszy dłuższy urlop zdrowotny, zmuszony został na pewien czasu zerwać z pracą pedagogiczną. Niespokojny, ciągle poszukujący czegoś nowego, twórczego, nie mógł w pełni zrealizować swoich wielkich zamierzeń. Nie znaczy to, że zupełnie z nich zrezygnował. Przeciwnie, okres rekonwalescencji wykorzystał dla podniesienia swych kwalifikacji naukowych i wrócił do szkolnictwa w charakterze asys...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Mieczysławie Doeringu Józef Wójcicki, 2008-03-21

15 września 1955 roku do Lic. im. R. Traugutta przybył młody fizyk – prof. Antoni Drzazga bezpośrednio po studiach podjął pracę w szkole o poważnych osiągnięciach dydaktycznych, wychowawczych i naukowych; nic więc dziwnego, że początkowo czuł się jakby z lekka zażenowany. Z natury ambitny równocześnie pracowity i systematyczny postanowił uczynić wszystko, by okazać się godnym swych poprzedników na tym stanowisku. Pierwszy jego referat, wygłoszony na posiedzeniu rady pedagogicznej na temat stosowania nowych metod nauczania w szkole średniej udowodnił, że to człowiek z głową, że doskonale wie, do czego idzie i wie, jakimi środkami cel się osiąga. dalsze lata udowodniły ponad wszelką wątp...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Stefanii Czerniak Józef Wójcicki, 2008-03-21

Od 1 września 1954 roku nauczanie języka francuskiego po schorowanej i wyczerpanej pracą prof. Marii Gollenhofer przejęła prof. Stefania Czerniak, była dyrektorka Lic. w Strzemieszycach. Madame Czerniak uczy swego przedmiotu con amore. Po prostu rozmiłowana w kulturze romańskiej po uszy – stara się uczyć nie tylko języka, ale różnymi dostępnymi jej sposobami przybliża młodzieży to wszystko, co uważa za konieczne, by zrozumieć i pokochać Francję, a zwłaszcza Paryż. W pracowni j. francuskiego znajduje się mnóstwo obrazów, wykresów i innych potrzebnych eksponatów, niezbędnych do nauki romanistyki. Stale roześmiana, z „paryskim” akcentem sypiąca seriami francuskich zwrotów i ni...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Nauczyciele powojenni Józef Wójcicki, 2008-03-21

Ob. Marian Bogusławski od 1lutego 1969 roku do 30 kwietnia tegoż roku uczył młodzież Lic. im. R. Traugutta przysposobienia obronnego.
Prof. Maksymilian Brożek – artysta- malarz od 1 września 1949 roku do 31 września 1950 roku nauczał rysunku i celem rozbudzenia zamiłowania do sztuk plastycznych wystawił kilka razy swe prace w salach Muzeum Regionalnego w Parku Staszica.
Prof. Henryk Caban uczył wychowania fizycznego od 1 października 1951 roku do 31 grudnia 1951 roku, a ob. Marian Cekiera wykładał przysposobienie wojskowe od 1 września 1949 roku 30 października 1949 roku. Od 1 września 1945 roku do 31 sierpnia 1946 roku prof. Zofia Chełmicka uczyła j. angielskiego. Od 14 ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O prof. Irenie Cyganowskiej Józef Wójcicki, 2008-03-21

Szkoła w tradycjach humanistycznych rozwijała naturalnym porządkiem rzeczy zamiłowania do kultury antycznej. Dlatego też język łaciński (tuż przed wojną także j. grecki), stał się ośrodkiem zainteresowania wielu uczniów. W naszej szkole bowiem był jedyny w Częstochowie kierunek klasyczny z j. greckim i łacińskim. Mieliśmy wielu wybitnych filologów klasycznych, że wymienię tu choćby profesorów: Ryslika, Łabę, Karwana, Spytkowskiego. Jestem przeświadczony, że kontynuacją ich pracy stała się działalność pedagogiczna prof. Ireny Cyganowskiej, która przez szereg lat po drugiej wojnie światowej uczyła j. łacińskiego. Nauczycielka z prawdziwego zdarzenia. Gruntowna wiedza filologiczna, połączona z ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O ksiedzu prefekcie Józefie Chwisteckim Józef Wójcicki, 2008-03-21

Przez kilka lat po zakończeniu wojny, a dokładnie od 1 września 1945 roku do 30 kwietnia 1951 roku ks. Józef Chwistecki pełnił funkcję prefekta szkolnego. Uczył religii i dobrych obyczajów nie tyle według ustalonych programów, ile przykładem swego nie miał ascetycznego życia. Postać szczupła, o ascetycznym wyrazie twarzy, skupiona w sobie, pozornie nieprzystępna. Nie odznaczał się zdolnościami krasomówczymi, ale przekonywał sposobem myślenia i wyrozumiałością....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O profesor Jadwidze Biel Józef Wójcicki, 2008-03-21

Gdy nauczanie tego przedmiotu objął były dyrektor prof. Mieczysław Herman. Z powodu jego choroby geografia „przeszła” w godne ręce kobiety z nerwem prawdziwie nauczycielskim. Bo tak chyba należy w wielkim skrócie określić prof. Jadwigę Biel. Inna rzecz, że Traugutt ma szczęście do energicznych kobiet, o ma, gdy noszą takie imię. Prof. Biel przyszła do Traugutta 1 grudnia 1969 roku i uczy po dziś dzień. Zna swój przedmiot znakomicie. Umie wyłożyć, a jeszcze lepiej i dokładniej wyegzekwować odpowiednie kwantum wiadomości od swych uczniów. To sprzyja poważnej pracy naukowej i wychowawczej. Nic dziwnego, że młodzież uczy się tego przedmiotu z zapałem. Prof. Biel, mimo swej dość wynio...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
O profesorze Janu Bernatku Józef Wójcicki, 2008-03-21

Do grona fizyków naszej szkoły wpisał się również ob. Jan Bernatek, który uczył tego przedmiotu od 1 września 1947 do 31 grudnia 1953 roku. Przez sześć lat „ przewodził młodzieży w urabianiu wiedzy nie tylko z zakresu swej specjalności, ale i w kształtowaniu postaw ideowych. Miał nawet swoich wielbicieli. Niestety, nie były to trwałe pozycje. Człowiek ciekawy, trochę fantasta, nacechowany egotyzmem, bywało, że na drodze swych dociekań naukowych często gubił się i w rezultacie opuścił stanowisko nauczyciela w Lic. im. R. Traugutta, zmieniając je na podobne w Młodzieżowym Domu Kultury....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Jadwiga Bereśniewicz Wójcicki Józef, 2008-03-15

W roku szkolnym 1954/55 przyszła do Lic. im. R. Traugutta nowa siła do nauczania fizyki. Figurka filigranowa, jak eksponat z saskiej porcelany, zaprezentowała się od razu jako osoba „z charakterem”. Bardzo ruchliwa, staranna i dokładna w pracy robiła z początku wrażenie jakby chciała wszelkimi sposobami zwrócić na siebie uwagę. Młodzież nie bardzo ją rozumiała, ale tylko do czasu. Wdrażana do systematycznej pracy przez tą „nową siłę” zorientowała się rychło, że nauka – to nie przelewki, I oczywiście zmiana o całe 180 stopni. Powoli, krok za krok za krokiem coraz lepsza praca i coraz lepsze osiągnięcia. Dziś prof. Jadwiga Bereśniewicz posiada swoją wyrobiona pozy...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Edmund Bejm Wójcicki Józef, 2008-03-15

Przez pewien czas wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym uczył młody prawnik mgr Edmund Bejm. Doprawdy nie można sobie wyobrazić tego człowieka w roli sędziego, wydającego surowe wyroki, Wyrozumiałość, życzliwość i jakaś zadziwiająca siła przyciągania zjednała mu z miejsca serca uczniów klas jedenastych, których sumiennie i z oddaniem przygotowywał do egzaminów dojrzałości. Uczył swego przedmiotu od 1 września 1962 do 31 sierpnia 1965 roku. Stanisław Biernat od 1 września 1949 do 31 sierpnia 1950 roku uczył wychowania fizycznego....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Barbara Barańska Wójcicki Józef, 2008-03-15

Po śmierci nieodżałowanego kolegi prof. Piotra Marszałka w roku 1965 przybyła na jego miejsce prof. Barbara Barańska, matematyk. Akomodacja jej w naszym gronie nastąpiła w sposób zadziwiająco szybki. Ujmująca powierzchowność, uśmiech nieustępujący z twarzy, jasne, pogodne, a rozumne oczy – oto przymioty, które wnet zyskały jej sympatię kolegów i przywiązanie uczniów.
Prof. Barańska nie potrafi robić „pogromów”, ale umie zainteresować uczniów, że nikt nie narzeka na „matę”. Naturalnie nie jest zbyt pobłażliwa, o nie! Ale ma to do siebie, że ocenia wedle zasług, pracy i umiejętności myślenia. Nic więc dziwnego, że jej młodzież i ona sama czują się zupełnie...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Adolf Baranowski - portret dyrektora Wójcicki Józef, 2008-03-15

Stary budynek szkolny przy ul. Jasnogórskiej 17, aczkolwiek wypuścił w świat całe legiony młodzieży, ostatecznie musiał kiedyś być zastąpiony przez wygodniejszy i bardziej odpowiadający nowym wymogom nauczania. Dyr. Mieczysław Herman za swej kadencji zrobił pierwszy krok, by w naszym mieście powstał nowy budynek dla Lic. im. R. Traugutta. Jego zabiegi mozolne i długie dały wreszcie oczekiwany rezultat.
Nowy dyrektor Adolf Baranowski pełniący swe funkcje od 15 sierpnia 1959 do 31 sierpnia 1969, z właściwą sobie energią i skrupulatnością doprowadził zaczęte dzieło do końca. W lutym 1964 roku młodzież Liceum im. R. Traugutta przeniosła się do nowego gmachu, ufundowanego z pieniędzy zakła...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Elżbieta Adamus - portret Wójcicki Józef, 2008-03-15

Do starej, działającej jeszcze kadry nauczycielskiej w Lic. im. R. Traugutta przybyła młoda polonistka, która z prawdziwie romantycznym zapałem wzięła się do uporządkowania biblioteki w nowym już gmachu przy ul. Kilińskiego 62.
Prof. Elżbieta Adamus rozpoczęła pracę 1 września 1963 roku a odeszła do Technikum Budowlanego w dniu 31 sierpnia 1967. Pomimo swego filigranowego kształtu okazała się dzielną nauczycielką jęz. polskiego i sprawną kierowniczką biblioteki. Zwłaszcza, że właściwa jej osobowości elokwencja była bardzo przydatna w jej pracy....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Praktykanci i personel obsługi szkoły - lata miedzywojenne Wójcicki Józef, 2008-03-15

Na zakończenie wypada jeszcze kilka zdań powiedzieć o nauczycielach- praktykantach, którzy wchodzili w skład rodziny R. Traugutta, choć nie było ich na liście płacy. Stanowili jednak w pewnym topniu o charakterze i klimacie tej szkoły. Przydzieleni do swego bezpośredniego opiekuna z nim uzgadniali wszystkie spray dydaktyczne, z nim omawiali zalety i usterki poszczególnych lekcji, uczyli się ucząc. Zdobywali nie tyle wiedzę, ile przez bezpośredni kontakt z młodzieżą metodę pracy w zespole uczniowskim. I choć warunki życiowe niejeden miał trudne, to nikomu z nich nie zbywało na zapale do pracy.
W 1933/34 roku na taką praktykę przybył były wychowanek Gimnazjum im. R. Traugutta kol. Stani...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Karol Wopaleński Wójcicki Józef, 2008-03-15

Prawdziwie piękną legitymacją dla estetycznego oddziaływania na młodzież Gimnazjum i Liceum im. Romualda Traugutta, a po części na całe społeczeństwo Częstochowy, szczycił się i to zasłużenie wybitny pedagog i artysta- muzyk, prof. Karol Wopaleński. Był to człowiek wysokiej kultury muzycznej. Rozmiłowany w nutach, pozornie nie słyszał co się wokół niego działo, ale najmniejszy szelest wychwytywał swym już trochę podstarzałym uchem. Kochał młodzież jak swe własne dzieci. Poświęcał im swój cały wolny od zajęć czas. Uczył grać na różnych instrumentach, prowadził naukę śpiewu, dyrygował świetną orkiestrą i ze swymi wychowankami aktywnie uczestniczył we wszystkich uroczystościach szkolnych. Poza ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Stanisław Spytkowski Wójcicki Józef, 2008-03-15

Profesor Stanisław Spytkowski – przybył do Częstochowy po śmierci prof. Bronisława Łaby. Uczył języka łacińskiego. Legitymował się pełnymi uniwersyteckimi studiami na Uniwersytecie Jagiellońskim. Łacinę miał „w palcu”, ale sposób nauczania w zasadzie różnił go od jego poprzednika. Wymagał dużo i gruntownie potrafił egzekwować to, co wyłożył, ale jego stosunek do uczniów był zupełnie inny. Głęboką wiedzę łączył z rzadką u filologów klasycznych właściwością, mianowicie z poczuciem humoru. Stąd każda jego lekcja to nie tylko wyuczanie się słówek, gramatyki i przekładania tekstów łacińskich na język polski i odwrotnie- tłumaczenie przygotowanych przez Wąsika tłumaczeń z polskie...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Jan Sołdrowski Wójcicki Józef, 2008-03-15

Prof. Jan Sołdrowski -polonista- mój Cicerone, pod którego czujnym okiem odbywałem dwuletnią praktykę nauczycielską. posiadał dużą wiedzę teoretyczną, był bardzo oczytany i odznaczał się dużym doświadczeniem pedagogicznym. Góral z Sądecczyzny, zakochany do szaleństwa w swych górach, nie widział nic równie pięknego jak czar górskich wędrówek.
Łącząc w sobie zamiłowanie do turystyki z umiłowaniem piękna ojczystej mowy, wpadał czasem w trans i wygłaszał na lekcjach przydługie oracje, których treścią z reguły były opisy krajobrazu, zwyczaje lub życie ludzi różnych dzielnic Polski. Góry, doliny, rwące potoki, wyniosłe smreki, rozłożyste, pachnące miodem lipy staropolskie, zaciszne chaty ch...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Sleinder Wójcicki Józef, 2008-03-15

Wprawdzie Gimn. i Lic. im. H. Sienkiewicza dumne było zawsze ze swego zwierzyńca i świetnie przez prof. Jarzębińskiego urządzonej pracowni robót ręcznych, to jednak Traugutt nie rezygnował ze swej ambicji właśnie w zakresie majsterkowania. Nie można było marzyć o zwierzyńcu, gdyż Lic. Tragutta nie miało tradycji przyrodniczych, ani odpowiedniego miejsca na ten cel, ale pracownie robót ręcznych postanowiono urządzić w suterenach budynku przy ul. Staszica 5. Zajął się tym prof. Antoni Sleinder. Znakomicie znał się na materiale, którym dyrektor Zbierski zlecił mu rozporządzać. Zainstalował więc odpowiednie maszyny i urządzenia, zorganizował racjonalne stoiska pracy dla uczniów, urządził w należ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Jan Smolarkiewicz Wójcicki Józef, 2008-03-15

Prof. Jan Smolarkiewicz- matematyk- rozpoczął swą pracę pedagogiczną zaraz na początku istnienia Gim. R. Traugutta. Dokładnie od dnia 1 sierpnia 1920r. W latach trzydziestych pełnił właśnie funkcję zastępcy dyrektora. Należał do najbardziej popularnych ludzi Częstochowy. Wychowywał przecież szereg pokoleń i nic dziwnego, że niemal wszyscy Częstochowianie znali go i darzyli szacunkiem. Słusznego wzrostu, odznaczający się mocnym, donośnym głosem, był lubiany przez młodzież. Wykładał jasno, przystępnie, nie zawsze spokojnie. Naturalnie wtedy wpadał w zdenerwowanie, gdy ktoś z uczniów o humanistycznej głowie ani rusz nie mógł pojąć o co chodzi. Wtedy nagle przerywał wykład, brał „delikwent...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie - fragment... Mysłek Wiesław, 2008-03-13

1960 - zjazd absolwentów z roku 1950 klasy XI humanistyczna, z udziałem profesorów J. Mikołajtisa, Golenhofera Liceum mieściło się przy ul Jasnogórskiej vis a vis ówczesnej Nauki i Pracy - żeńskie, W tym czasie Traugutt buł w składzie żaków jednopłciowy. Stąd naturalnym odniesieniem dla zainteresowań ku płci odmiennej były dziewczyny z NiP, a taranem otwierającym drogę ku tej odmienności zorganizowany bodaj w r, 1949 klub przystojniaków.Nie byłem jednak w jego składzie...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Był sobie Leszek Wieluński Baranowski Ryszard, 2008-03-13

Upłynęło już półtora roku od śmierci Leszka Wieluńskiego, który odszedł w samotności latem 2006 roku. Trudno mówić, ze ta smutna wiadomość była czymś nieoczekiwanym, bo ten niezwyczajny, kipiący energią człowiek był od dzieciństwa chory na wciąż nieuleczalną cukrzycę. Wiele okoliczności zawodowych i towarzyskich musiało być na chwilę przerwanych, gdy trzeba było znów sięgnąć po fiolkę z życiodajnym hormonem.
Poznałem Leszka na jesieni 82. roku, gdy przeminął już najczarniejszy okres stanu wojennego. Łatwo nie było, bo władze WSP reagowały alergicznie na każdą niezależną opinię czy domniemaną niesubordynację. Uznaliśmy, ze okoliczności zewnętrzne nie mogą wpływać na naszą główną powinn...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Początek ZHP Marek Krajewski, 2008-03-11

W 1956 roku powstała w naszej szkole 12 CDH im.Zawiszy Czarnego. Drużynę od podstaw organizowali uczniowie naszej szkoły:M.Krajewski,A.Kamiński,A.Nowak,K.Rogowski,J.Wójcik,M.Herman,A.Myślin,W.Kukuła. Do 1958r.drużyna liczyła ok. dwunastu druhów. Niektore pseudo:"ucho","kosmaty","yeti","chudy","ptyś","kryzys","polikarp".
Barwy drużyny:czarne podkolanówki, czarne chusty ze złotą lamówką. Czarna barwa nie podobała się władzom Hufca. Twierdzili, że wyglądamy jak HJ z czasów okupacji.
Drużyna uczestniczyła w dwóch obozach letnich: w Romanowie k/Częstochowy w 1957r. i w Bieszczadach w ramach HALMS-u/Harcerska Akcja Letnia Młodzieży Starszej/ w 1958r.
Opiekunem drużyny był phm...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie - Ignacy Schreiber Wójcicki Józef, 2008-02-24

W historii Gimn. i Lic. im. R. Traugutta naprawdę świetnie i na trwałe zapisał się niepospolity germanista prof. dr Ignacy Schreiber.
Przez młodzież nazywany popularnie „Cyklopem” chyba z uwagi na duże okulary w złoconej oprawie, które musiał nosić z powodu daleko posuniętej krótkowzroczności, był na pierwszy rzut oka uważany za człowieka nieużytego, tępego, prawie że potwornego. Istotnie był prawdziwym postrachem dla leniów, nic więc dziwnego, że tacy to uczniowie bali go się i rozpowiadali o nim najokrutniejsze i najnieprawdopodobniejsze rzeczy. Był wymagający, to prawda, ale nie tylko w stosunku do uczniów. Najwięcej wymagał od siebie. Pomimo ogromnej wiedzy, pomimo u...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Mąkosza Edward - wspomnienie Wójcicki Józef, 2008-02-24

Prof. Edward Mąkosza- faktycznie był na etacie Gimnazjum i Licem im. H. Sienkiewicza, ale przez parę lat prowadził chór szkolny w Lic. im. R. Traugutta. Otwarta, szczera natura dla każdego mająca serce na dłoni, szybko zdobył sobie uznanie i szacunek w środowisku, gdzie humanistyczny profil wychowawczy sprzyjał muzyce. Uczniowie chętnie śpiewali pod kierunkiem prof. Mąkoszy. Odpowiadał im jego bezpośredni styl bycia. Dobry człowiek, zakochany w muzyce bez pamięci tak w latach dawnych jak i obecnie nie może być obojętny dla częstochowskiego społeczeństwa....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie o Józefie Mikołajtisie Wójcicki Józef, 2008-02-17

Prof. Józef Mikołajtis- polonista- to oryginalna osobowość zarówno pod względem intelektualnym, jak moralno-estetycznym. Po odbyciu w Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie jako asystent pozostawał w bliskich kontaktach z rektorem prof. Józefem Kallenbachem, po kilkuletniej pracy nauczycielskiej w Krakowie przybył 2 czerwca 1931 roku do Częstochowy i do 31 sierpnia 1951 roku pracował w Gimn. i Lic. im. R. Traugutta. Jeszcze jako student U. J. Był jednym z pierwszych inicjatorów sprowadzenia zwłok Juliusza Słowackiego na Wawel. Wkrótce też stał się założycielem Głównego Komitetu Akademickiego sprowadzenia zwłok poety do kraju. Wraz z prof. Tomaszem Czaplą.stał się twórca pierwszej uczniowskiej op...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie o profesorze Hipolicie Łączyńskim Wójcicki Józef, 2008-02-17

Profesor Hipolit Łączyński również uczył łaciny, ale i języka francuskiego. Znał także nieźle język niemiecki. W ogóle był to człowiek z wiedzą. Miał jednak w sobie coś z dużego i niepoprawnego dziecka, które ciągle za czymś goni, czegoś chce i samo w końcu nie wie, czego się trzymać. Wysadzony z siodła eks-duchowny, zawiedziony życiowo, wplątany w różne intrygi nie zawsze czyste, łatając koniec z końcem, nieustannie gonił za lekcjami, by zdobyć dodatkowy gorsz na utrzymanie dość licznej rodziny. Mieszkał gdzieś na przedmieściu Częstochowy, na Liśńcu, czy Parkitce , skąd dojeżdżał najczęściej rowerem,
Czasem autobusem a bardzo często dostawał się do pracy per pedes apostolorum . Nie n...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Kazimierz Kusiba - wspomnienie Józef Wójcicki, 2008-02-17

Prof. Kazimierz Kusiba –geograf-przybył do Częstochowy 1 października 1935 roku, kiedy to przeszedł w stan spoczynku. Oprócz geografii uczył także historii w klasach niższych. Lekcje swoje prowadził zawsze w sposób swobodny. Nie miał specjalnych ambicji pogłębiania tematów, ale to, co uznawał za istotne, przepracowywał tak długo i mozolnie, że zapadło na dobre w mózgi uczniowskie. Często odwoływał się do pracy pod kierunkiem w swój sposób rozumianej. Pewne partie materiału objaśniał sam, raczej szkicowo, a inne, o charakterze uzupełniającym, zlecał do opracowania zdolniejszym uczniom. Ci z kolei wyjaśniali poszczególne kwestie całej klasie. Miało to duże znaczenie w zakresie uaktywnia...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Józef Dąbrowski - wspomnienie Wójcicki Józef, 2008-02-17

Prof. Dąbrowski Józef ? historyk ? przyszedł do gim. i lic. im. R. Traugutta tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej i pracował także po zakończeniu działań wojennych. Przez pewien czas piastował funkcję dyrektora szkoły.
W życiu młodzieży zapisał się jako surowy i wymagający nauczyciel, wobec którego nie można było improwizować. Trzeba było być zawsze przygotowanym i to gruntownie. Wszelkie usiłowanie młodzieży, aby go ?zagadać? i sprowadzić naukę na boczne tory, jak to jest w zwyczaju uczniów, nigdy nie dawały pożądanych dla młodzieży rezultatów. Wytrawny ?Apis?, jak go nazywano, zawsze był czujny i nieustępliwy. Często narzekano na tę jego właściwość charakteru, ale w rezultac...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Kusznir - Wspomnienie Wójcicki Józef, 2008-02-17

Pierwszego września 1926 roku w Gim. im. Taugutta rozpoczął pracę germanista prof. Teodor Kusznir. Przybył do Częstochowy z Łowicza, dokąd zawędrował po ukończeniu studiów lingwistycznych w Grazu (Austria).
Jako Lingwista fantastyczny : poliglota. Niebywale rozległa wiedza w tym zakresie, ciągle poszerzana i ugruntowywana uczyniła z tego człowieka chodzącą lingwafonową encyklopedie, z której można, z której można było korzystać w każdej sytuacji. Prof. Kusznir bowiem nie chował swej wiedzy pod kocem i chętnie użyczał jej tym, którzy o to prosili. Rozmiłowany w klasyczności zwłaszcza w klasycznej grece i sankrycie, bez przerwy zgłębiający różne narzecza germańskie, studiujący we ory...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Profesor Łaba - wspomnienie Józef Wójcicki - Komunikaty Naukowe str. 29, 2008-02-17

Prof. Bronisław Łaba- łacinnik- należał do ludzi „strasznych”. Wszyscy uczniowie panicznie się go bali. Na wspomnienie jego nazwiska niektórych przechodził dreszcz. Istotnie prof. Łaba ze swym nieodstępnym, grubym notesem sprawiał, że gdy wchodził do klasy, niejeden z uczniów dostawał „gęsiej skórki”.
Do szkoły przychodził bardzo punktualnie, wraz z uderzeniem dzwonka zjawiał się w drzwiach klasy i od razu rozpoczynał „łowy”. W ciągu dwudziestu, czasem trzydziestu minut błyskawicznym sposobem potrafił spytać wszystkich uczniów danej klasy i wystawić im noty, najczęściej niedostateczne, a po skończeniu tej operacji zaczynał objaśniać nową lekcję. N...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
O profesorze Kazimierzu Kutybie Józef Wójcicki - komunikaty Naukowe str. 28, 2008-02-17

Prof. Kazimierz Kutyba- nauczyciel wychowania fizycznego- z uwagi na swą tuszę, która być może miała jakiś związek ze skłonnością do „piwka”, nie mógł wykazywać się dużymi sukcesami sportowymi. Najczęściej lekcje jego ograniczały się do udzielania pewnych teoretycznych informacji, za którymi szła gra w piłkę. Jego Balzakowski styl życia niejednokrotnie wyciskał piętno nie tylko na savoir vivrze, ale nade wszystko na kieszeni, ciągle nienasyconej i głodnej. Zmobilizowany we wrześniu 1939 roku poszedł na front i więcej już nie powrócił. Życie swe złożył na ołtarzu Ojczyzny, którą na pewno bardzo mocno kochał....
Komentarze(1) | Czytaj więcej
O księdzu Wojciechu Koźlickim Wójcicki Jóżef, 2008-02-16

Ks. prof. Wojciech Koźlicki, miał w sobie coś z żołnierza zarówno z postawy, jak i ze sposobu bycia. Dość dobrze zbudowany o kształtnym rysach twarzy, o lekko zmysłowych ustach i oczach przenikliwie spoglądających spoza cwikierów, na pierwszy rzut oka robił wrażenie surowego sędziego lub prokuratora. W rzeczywistości był raczej łagodnego usposobienia i wcale nie stronił od żartów, uciech życiowych i figlów. Często rozmawiał z uczniami na różne tematy, przekomarzał się z nimi, udzielał rad i wskazówek, które stały na pograniczu i zmyślenia. Czasem go prowokowano do wypowiadania surowych nakazów i zakazów, zwłaszcza, gdy starsi uczniowie ostentacyjnie spacerowali pod jego oknami z uczennicami ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Franciszek Chmura - wspomnienie Wójcicki Józef, 2008-02-09

Prof. Franciszek Chmura-nauczyciel wychowania fizycznego-uchodził za wzorcowy model, niemal klasyczny przykład męskiej urody. Wybujała figura, prosta i elastyczna w ruchach, kształtna głowa, mocno osadzona w ramionach, grecki, prosty ale niezbyt wydatny nos, krucze ormiańskie włosy zaczesywane do góry i „dzikie” spojrzenie oto z grubsza zarysowana sylwetka tego człowieka. Codziennie prowadził gimnastykę poranna na placu szkolnym przed rozpoczęciem zajęć szkolnych. Poza tym boisko szkolne przy ul. Staszica 5, a później i Jasnogórskiej 17 (po połączeniu 2 budynków szkolnych) rozbrzmiewało nie tylko krzykami uczniów, przerywanymi donośnym gwizdem prof. Chmury, ale także cennymi, fac...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Jarosław Awgulewicz - wspomnienie Wójcicki Józef, 2008-02-09

Prof. Jarosław Awgulewicz – matematyk, były docent Uniwersytetu w Petersburgu, zapisał się w księdze nauczycieli Gimn. i Lic. im. R. Treugutta bez przesady chyba złotymi głoskami.
Jeśli wolno w odniesieniu do matematyki użyć pewnej poetyckiej przenośni to w większości przypadków przedmiot ten uważa się za tępą piłę, którą bez miłosierdzia piłuje się mózgi młodzieży, a matematycy spełniają funkcję bezdusznych drwali z uporem godnym lepszej sprawy, kładących drzewo po drzewie tak długo, aż wokół siebie zobaczą pustkę. I wtedy przytomnieją.
Przepraszam kolegów matematyków za tę trochę nieprzyjemną metaforę. To nie moje wyłącznie zdanie. W odczuciu większości uczni...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienie o dyrektorze Artymiuku Wójcicki Józef, 2008-02-02

Prof. dr Antoni Artymiak przybył do Lic. im. R. Traugutta z Krakowa, ściślej z gimnazjum na Podgórzu. Dlaczego stamtąd właśnie do Częstochwy? Różnie o tym mówiono. Początkowo jeszcze bez naukowych tytułów dał się poznać z tej strony, że jako historyk i "kronikarz" wydarzeń najnowszych był uważany za najpoważniejsze źródło wiadomości służbowych z kręgu kuratoryjnych z Krakowa. Okazałej postawy, z twarzą z lekka nabrzmiałą, z charakterystycznymi "świdrującymi" oczami i małą bródką starannie utrzymaną robił wrażenie wszystkowiedzącego. Istotnie jego wszędobylskość i typowy wszystkoizm budził z początku u wszystkich nauczycieli, a zwłaszcza rodziców niejaki podziw i wszechstronne zaufanie. Z cza...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Z kolekcji zdjęc prof. Jana Tkocza Cieślak Aleksander, 2008-01-25

Podczas mojej wizyty u prof. Tkocza otrzymałem kilkanaście zdjęć i materiałów prasowych....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnień czar - 1969 Matyszczak Jan, 2007-12-15

A oto kilka zdjęć szkolnych z końca lat sześćdziesiątych klasy C ( matura 1969 )....
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Spotkanie w 2005 roku Klasa C ( matura 1969 ) Matyszczak Jan, 2007-12-15

Zdjęcia pochodzą ze spotkania klasy C ( matura 1969 ), które odbyło się w 2005 roku....
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Biały Borek 2007 Matyszczak Jan, 2007-12-15

Zdjęcia pochodzą ze spotkania klasy C ( matura 1969 )w Białym Borku. Spotkanie odbyło się we wrześniu 2007 roku....
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Zaduszki 2007 klasy C ( matura 1969 ) Matyszczak Jan, 2007-12-12

Pan Jan Matyszczak nadesłał zdjęcia ze spotkania klasy IV c ( matura 1969 ), która po spotkaniu odwiedziła groby swoich profesorów....
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Moje wspomnienie Sypek Zenon, 2007-10-31

Druga wojna światowa zastała mnie jako 10-letniego chłopca. W czasie okupacji kończyłem 7 - klasową szkołę powszechną i zaraz po otrzymaniu świadectwa mama moja dowiedziała się, że szkoła żeńska „Nauka i Praca” prowadzi kursy gimnazjalne na tajnych kompletach. W tych czasach wojennych nie zwracano uwagi, czy to jest szkoła żeńska, czy męska - wszystkie były koedukacyjne. Gdy byłem już w połowie IV klasy gimnazjalnej, przyszło ze wschodu tzw. „wyzwolenie” 16 stycznia, a więc ciało pedagogiczne zadecydowało, że doprowadzi wszystkich chłopców do końca roku szkolnego, a potem wrócą do tradycyjnej szkoły tylko dla dziewczynek. Ponieważ ja kończyłem IV gimnazjalną, po zdani...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
MOJE ŻYCIE I NAUKA POD KONIEC OKUPACJI (1943 r.-1945 r.). DOBIECH Ireneusz, 2007 r., 2007-10-28

Prawie całą okupację spędziłem w Warszawie. Do Częstochowy powróciliśmy z moją mamą w 1943 roku. Zacząłem wtedy uczęszczać do szkoły powszechnej nr 11, mieszczącej się przy ulicy Dąbrowskiego i sąsiadującej z budynkiem, znajdującym się na rogu ulic: Jasnogórskiej i Dąbrowskiego, w którym o ile dobrze pamiętam, odbywały się po wyzwoleniu koncerty muzyki symfonicznej. Jednak nie posiadam świadectwa z tej szkoły, jak również świadectw z klas: piątej - rok szkolny 1942/43, i szóstej - rok szkolny 1943/44. Nie umiałem sobie w pierwszych momentach pisania moich wspomnień tego wyjaśnić, ale w miarę dalszego ich pisania odtworzyłem powód ich braku. Jedynym śladem mego pobytu w tej szkole jest zachow...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Wspomnienia biskupa Antoniego Długosza Cieślak Aleksander, 2007-08-06

Wspomnienia

Z księdzem biskupem Antonim Długoszem wspominaliśmy szkolne czasy spędzone w Liceum im. H. Sienkiewicza. Choć czasy w których uczęszczał do szkoły są odległe to jednak z chęcią wspominał tamten okres. Jak podkreśla, szkoła była dla niego ważnym etapem nie tylko zdobywania wiedzy, ale również ukształtowała jego poglądy życiowe, w pewnym sensie wpłynęła na jego decyzje przyszłych jego losów.
Swoją edukację rozpoczął w szkole Nr 4 , które nieustannie zmieniała swój lokal i adres. I tak przemieszczał się z tornistrem najpierw na ulicę Kiedrzyńską i Kawią, potem do następnego budynku przy ulicy Dąbrowskiego i na koniec przy ulicy Krótkiej ( obecnie w tym b...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
MOJA NAUKA W LICEUM TRAUGUTTA. Dobiech Ireneusz, 2007-05-12

MOJA NAUKA W LICEUM TRAUGUTTA.

Po wyzwoleniu następowała normalizacja życia, także w szkolnictwie. Musiałem opuścić żeńskie gimnazjum "Nauka i Praca", prowadzone przez świecki zakon, w którym pobierałem naukę podczas okupacji na tzw. Tajnych Kompletach i przenieść się do męskiego gimnazjum. Ponieważ nasza wiedza na kompletach nie była ewidencjonowana ze względów bezpieczeństwa, jedynym jej sprawdzianem musiał być egzamin. Zadecydowano, że będę kontynuował naukę także w gimnazjum prywatnym. Było to również gimnazjum prowadzone przez świecki zakon. Pełna jego nazwa brzmiała: "Prywatne Męskie Gimnazjum, Zgromadzenia Chrześcijańskich Braci Szkolnych w Częstochowie ". Mieściło się...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
Dwa wątki Marek Herman, 2007-05-05

Sprawa dotyczy w zasadzie dwóch wątków : rezygnacji Dyrektora Mieczysława Hermana z funkcji dyrektora szkoły i istniejącego na terenie szkoły harcerstwa. Dyrektor Herman rozpoczął prace w II LO im. R. Traugutta w 1950 roku. Już od następnego roku władze szkolne powierzyły mu opiekę administracyjną w tej szkole. Został dyrektorem szkoły, choć ideologicznie daleko odbiegał od ówczesnych norm. Pamiętajmy, że był to początek lat pięćdziesiątych i nasilały się w Polsce tendencje komunistyczne w najgorszym wydaniu. Przez cały okres sprawowania funkcji dyrektora szkoły Mieczysław Herman był stale namawiany na wpisanie się do partii. W tym czasie należał do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i nie...
Komentarze(1) | Czytaj więcej
Moje szkolne wspomnienia Braun Juliusz, 2007-05-05

Wspomnienia.

Gimnazjum i Liceum im. R. Traugutta zawsze kojarzyło mi się ze szkołą typowo męską. Bo od początku jej założenia chodzili tu zawsze chłopcy. Ale ja należałem do ostatniego typowo męskiego rocznika. Zaraz po nas uruchomiono, o ile pamiętam, początkowe klasy żeńskie, a w następnych latach koedukacyjne. Teraz po latach przyzwyczaiłem się , że absolwentami tej szkoły mogą być też kobiety. Ale nie mogę się z kolei przyzwyczaić , do absolwenta płci męskiej po Liceum Słowackiego. Przez długie lata było to typowe Gimnazjum i Liceum żeńskie, z którym zawsze współpracowaliśmy. Na przykład 1 kwietnia modne było wymienianie się klas z różnych szkół. Do nas zazwyczaj przyc...
Komentarze(2) | Czytaj więcej
Wspomnienia Gracki Gustaw, 2007-05-05

Po latach tułaczki ( kresy wschodnie, Warszawa, Braunscheig- obóz po Powstaniu Warszawskim) wylądowałem w 1947 roku w Częstochowie, bo tu znaleźli się moi rodzicie po Powstaniu.
Rozpocząłem przerwaną w 1944 r. naukę w Liceum dla Pracujących w drugiej klasie gimnazjum. Równocześnie pracowałem w Urzędzie Miejskim jako kancelista w Zarządzie Mienia Porzuconego i Opuszczonego. Tak zaczęła się moja długa i trudna droga do samodzielnego życia. Po ukończeniu w 1949 r. liceum zdałem na polonistykę na Uniwersytet Jagielońskim. I znowu równocześnie studiowałem i pracowałem w Państwowym Pogotowiu Opiekuńczym dla Chłopców ( w późniejszym czasie prof. Z. Klemensiewicz nie mógł uwierzyć, że ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Wspomnienia o prof. Marii Gapany Dyner Władysław, 2007-05-05

Wśród osób, jakie tu dzisiaj z miłością wspominamy, czcząc ich pamięć i gorące serca, trzeba wymienić Marię Gapanę, najdawniejszą nauczycielkę j. francuskiego. Już to prawie- że 40 lat mija, od chwili, kiedy się z nią pierwszy raz spotkaliśmy. Mali chłopcy wówczas stanęłyśmy wobec problemu wybory obcego języka i najpierw długo obie grupy przyszłych „Niemców” i „Francuzów” przekonywały się, licytowały naiwnymi argumentami o wyższości swej strony. Jakoś decyzja zapadła i grupa „Francuzów” ujrzała kiedyś na lekcji swą panią. Co tu ukrywać? Gdybyśmy Ją wcześnie widzieli, pewnie nasza grupa byłaby jeszcze mniejsza. Pani Gapany nie miała ...
Komentarze(0) | Czytaj więcej
Copyright© 2007 absolwent.traugutt.net